area 51 movie

Recenzja filmu Area 51

Reżyser: Oren Peli
Scenariusz: Oren Peli, Christopher Denham
Gatunek: Thriller / Sci-Fi
Data premiery: 15 maja 2015
Czas trwania: 95 minut

  1. Ciekawa tematyka filmu to nie wszystko
  2. Studenci przechytrzyli najlepsze zabezpieczenia
  3. Teraz będzie ciekawostka odnośnie nazwy Strefy 51
  4. Area 51 vs. Studenci
  5. Czy tak, w rzeczywistości wygląda Area 51?
  6. Trzeba kończyć i zapomnieć o tym filmie

Filmów o kosmitach powstało wiele. Jedne były gorsze inne jeszcze gorsze. Dobrych filmów o tej tematyce nie powstało dużo. Zaledwie garstka i można ją pewnie policzyć na palcach jednej ręki. Film „Area 51” z czystym sumieniem możemy zakwalifikować do kategorii tych jeszcze gorszych. Film jest tak słaby, że nie zmieniano nawet imion aktorom…bo po co? I tak nikt ich nie zapamięta, bo nie będzie miał powodu, żeby ich zapamiętać.

O filmie dowiedziałem się od znajomego, który uznał, że jest to ciekawy film z fajnym zakończeniem i opisał go nawet jako horror. Kolejny przypadek, podobny do tego, z czym miałem do czynienia w przypadku oglądania „Clinical”. Początek filmy nawet rozbudził we mnie nadzieję, że może, właśnie teraz, doczekałem się filmu, który będzie zaskakujący i bardzo ciekawy w odbiorze. Po kilku minutach jednak moje nadzieje zostały rozwiane i wtedy wiedziałem, że będzie to kolejny film z serii marnotrawców czasu.

Ciekawa tematyka filmu to nie wszystko

Twórcy tej produkcji z pewnością myśleli, że sam pomysł pozwoli im na osiągnięcie sukcesu. W końcu kto nie chciałby dowiedzieć się, co znajduje się wewnątrz najpilniej strzeżonej bazy wojskowej na świecie. O której ciągle chodzą plotki o tym, że przetrzymywani tam są przybysze z kosmosu, że podziemia tej bazy skrywają nieznane nikomu, kosmiczne technologie. Fakt, temat jest bardzo ciekawy i już po samym opisie można wykazać przejawy zainteresowania tym filmem. Ale miejcie się na baczności, bo oglądanie tego filmu jedyne uczucie, jakie w Was wywoła to takie, które jest związane z poczuciem straconego czasu.

area 51 movie 1

Choć teren samej bazy można uznać, że przedstawiony jest dosyć wiarygodnie to z każdą minutą filmu, wszystko wydaje się coraz bardziej naciągane. Już po wejściu do bazy nic nie pokrywa się z tym co wiemy o podziemiu tej bazy. Wiadomo, że w podziemiach bazy znajdują się sklepy oraz cała struktura, która zapewnia wszystkim pracownikom w miarę normalne warunki spotykane na co dzień na powierzchni.
Nie zmienia to jednak faktu, że wstęp na teren wojskowy (a za taki uznawany jest obszar, na którym znajduje się baza) grozi śmiercią. I w filmie także jest to pokazane w sposób nawet przekonujący. W momencie gdy bohaterowie zbliżają się do ogrodzenia, od razu na horyzoncie pojawiają się przedstawiciele wojsk gotowi do interwencji.

Studenci przechytrzyli najlepsze zabezpieczenia

Główni bohaterowie to rasowe studenciaki, których życie kręci się wokół ciągłych imprez, palenia skrętów i innych używek. Jednym słowem kwiat społeczeństwa i ostoja inteligencji. Wspomniani wyżej studenci to: Reid (Reid Warner), Ben (Ben Rovner), Jelena (Jelena Nik), Darrin (Darrin Bragg), Jim Nelson (Roy Abramsohn). Jak widać, nawet nie chciało im się zmieniać imion przy obsadzie. Jeden z nich ma obsesje na punkcie UFO i śledzi każde informacje w mediach dotyczące tej tematyki. W końcu postanawiają włamać się do bazy wojskowej położonej niedaleko Las Vegas.

To nic, że baza ma takie zabezpieczenia, których pewnie nawet ich umysły nie są w stanie sobie wyobrazić. Ale co z tego skoro jest Internet, a tam przecież jest wszystko. Od tego jak posmarować kanapkę masłem, a kończąc na opisie wszystkich zabezpieczeń, jakie bronią obiekty wojskowe i jak można je ominąć. Aaaa mamy jeszcze oczywiście mapę bazy, wykonana przez jej starego pracownika, który zna ją całą na wylot, a jego hobby było rysowanie rzutów bazy, wszystkich projektów pomieszczeń oraz sieci korytarzy, jakie się przez nią ciągną.
Mapa oczywiście trafia w ręce naszych bohaterów, którzy nie muszą już być zdani tylko i wyłącznie na swoje genialne pomysły. Teraz, dzięki wiedzy z Internetu i informacjom od emeryta, który równie dobrze mapę mógł narysować podczas nieokreślonych wizji, wyruszają na podbój Strefy 51.

area 51 movie 5

Teraz będzie ciekawostka odnośnie nazwy Strefy 51

Jako że oglądanie recenzowanego filmu jest stratą czasu to chociaż tutaj w ramach ciekawostki napiszę, dlaczego Strefa 51 nosi taką, a nie inną nazwę. Otóż geneza tej nazwy jest bardzo prosta. Area 51, bo tak nazywany jest ten obszar, nosi nazwę od działki na której leży. Cała pustynia podzielona jest na obszary, które są tylko numerowane, a obiekty, które się na nich znajdują, otrzymują nazwę właśnie tego obszaru. Baza wojskowa leży na 51 „działce” stąd ta nazwa. Kilka kilometrów na lewo lub prawo na mapie i mogłaby być Strefą 50 lub 49 itp. Dlaczego tak nazywa się obszary na tej pustyni? Wszystko ma związek z próbami atomowymi, jakie się odbywały na pustynnych terenach. Chcąc przetestować jakąś atomówkę, amerykańska armia wyznaczała po prostu strefę, na jaką ma zostać zrzucona a reszta już zależała od operatora bomby (jeżeli tacy istnieją).

Area 51 vs. Studenci

Wracając do naszego wspaniałego filmu i naszych bohaterów to niczym Bruce Wayne i jego gadżety tak tutaj studenciaki mają do dyspozycji sporo ciekawych gadżetów. Weźmy na przykład skafander, który zostanie wypełniony czymś, co przypomina ciekły azot w spray’u żeby zmylić czujniki ciepła. Co może pójść nie tak? Jakiś tubylec ostrzegł ich także przed jakimiś drutami wystającymi z ziemi, które uruchamiają miny, ale kto by się przejmował polem minowym. Przecież to studenci, a na studentów nie ma mocnych i w dodatku mają magiczny skafander.

area 51 movie 2

Jeżeli chodzi o poziom zabezpieczeń Strefy 51 przedstawiony w filmie, to równie dobrze rząd Stanów Zjednoczonych mógłby zatrudnić stróży nocnych, z pakietem wszystkich dostępnych na rynku grup inwalidzkich i wyszłoby na to samo. Poza czujnikami ciepła (z którymi poradził sobie magiczny skafander) i płotem z drutu kolczastego podłączonego do prądu, na drodze naszych bohaterów nie stoi nic. Gdzie czujniki ruchu? Gdzie wojsko patrolujące teren całej bazy? Gdzie w końcu to pole minowe? Cała grupa bohaterów biega po terenie pustynnym już na obszarze bazy niczym stado rozproszonych owiec, a tu ani jednej miny, ani jednego czujnika ruchu. Po prostu zabezpieczenia jak zapora systemu Windows.

Oczywiście wszystko idzie jak po maśle. Nie ma też problemu z otworzeniem drzwi, przy użyciu karty, którą wykradli z domu pracownika strefy, który nie powiadomił o tym swoich przełożonych. No absurd. Ja gubiąc kartę identyfikacyjną, od razu bym dzwonił do pracodawcy z taką informacją, żeby następnego dnia móc wejść do pracy. A tutaj? Wysoko postawiony wojskowy gubi kartę dostępu do najpilniej strzeżonej bazy wojskowej i wywalone. Nic nie szkodzi, wyrobi się drugą. Nie wiadomo czy śmiać się czy płakać z głupoty, jaka bije z ekranu.

Czy tak, w rzeczywistości wygląda Area 51?

Przejście przez pilnie strzeżoną strefę nie stanowi dla naszych studentów żadnej przeszkody. Jeżeli liczycie, że schody pojawią się przy próbie wejścia już bezpośrednio do bazy to…rozczaruję was. Nie ma żadnych trudności poza 3 żołnierzami stojącymi przy samochodzie, gadającymi ze sobą i niezwracającymi uwagi na poczynania naszych genialnych włamywaczy. Szybki przejazd kartą po terminalu i drzwi do bazy stoją przed nimi otworem niczym ssak leśny na widok ciężarówki.

area 51 movie 3

Wewnątrz nie jest, chociaż trochę, trudniej. Poruszanie po bazie wygląda jak szkolna wycieczka po muzeum znaczków pocztowych. Bohaterowie odkrywają ściśle strzeżone tajemnice jakby byli na przechadzce po Ikei i oglądali wystroje łazienek. Dopiero trochę dreszczyku zaczyna się dziać w momencie, jak natykają się na jakieś, śmieszne coś, co zaczyna ich gonić i zwracają, tym samym, na siebie uwagę wojska.
Miało to być chyba przerażające, ale po tym czego byliśmy świadkami wcześniej, wywołuje tylko uśmiech zażenowania na twarzy, że nadal oglądamy takie ścierwo.

Spodziewałem się więcej przeszkód na drodze studentów podczas „dni otwartych” zamkniętej strefy. Niestety nie można mieć wszystkiego. Oczywiście pojawia się motyw UFO, jest nawet statek kosmiczny, do którego udaje się jednemu z nich wejść i zobaczyć jak wygląda od środka, ale i tak jest to tak naciągana scena, że pominę to brakiem dalszego komentarza.

Trzeba kończyć i zapomnieć o tym filmie

Będąc fanem „Z Archiwum X”, pokładałem wielkie nadzieje w tym filmie. Tematyka, która mnie interesuje, ciekawy sposób filmowania (chociaż ostatnio nagminnie wykorzystywany) z ręki, nadzieja na interesujące pokazanie jednego z najbardziej tajemniczych obszarów na świecie. A co dostałem? Kicz, kiepską grę aktorską, zakończenie, które szału nie zrobiło, ogólne rozczarowanie tym, co właśnie zobaczyłem.
Gra aktorska na poziomie przedstawienia z kukiełkami, poziom realizmu taki jak w kreskówkach, usilne próby straszenia widza. No jednym słowem po prostu gówno.

area 51 movie 4

Jedyne co jest dobre w tym filmie to napisy końcowe. Dzięki nim wiemy, że dobrnęliśmy do końca seansu i możemy o nim zapomnieć. Ponad półtorej godziny życia w plecy. Lepiej jest chyba wypalić paczkę fajek niż poświęcać czas na oglądanie Area 51. Można też samemu poświęcić ten czas na szukanie informacji na ten temat i z pewnością będziemy się lepiej bawić niż oglądając tą produkcję.

Ocena, jaką wystawiłem temu filmowi jest tak wysoka z dwóch powodów. Pierwszym jest to, że w ogóle powstał i komuś chciało się marnować na to więcej czasu niż widzom na oglądanie. A drugim powodem jest tematyka, jakiej porusza. Mimo że robi to nieudolnie i nie ma tu wręcz żadnej konsekwencji, to za samą tematykę należy się jeden punkt. Gdyby nie to, to zostałby z jedynką. Po przeczytaniu tej krótkiej recenzji sami odpowiedzcie sobie na pytanie: czy warto jest tracić półtorej godziny, na obejrzenie tak dennej produkcji?

Ocena: 2/10

2/10