black fiday w pl

Black Friday w Polsce – dlaczego, to tak wygląda?

  1. Czarny piątek – raj dla oszustów i januszy
  2. Jak to jest z tym czarnym piątkiem w Polsce?
  3. Black Friday 2020 – jak wyglądał w Polsce

Aby poruszyć temat „czarnego piątku”, to warto najpierw dowiedzieć się, czym w ogóle jest ten osławiony czarny piątek. Wbrew pozorom nie jest to zły dzień, a wręcz przeciwnie – jest to najlepszy dzień na robienie zakupów (ale nie w Polsce). Sama tradycja czarnego piątku lub jak kto woli „Black Friday” – przyszła do nas ze Stanów Zjednoczonych, gdzie okres ten przypada na dzień po święcie dziękczynienia, który oznacza początek sezony na zakupy bożonarodzeniowe.
W ramach czarnego piątku wiele sklepów wydłuża swoje godziny pracy albo otwiera swoje sklepy na 24 godziny tylko i wyłącznie na ten jeden dzień w roku. Nie ma w tym nic dziwnego skoro dla wielu sprzedawców, to właśnie czarny piątek jest najbardziej dochodowym dniem w całym roku, a sprzedaż bije wszystkie możliwe rekordy.

Historii na temat genezy czarnego piątku jest mnóstwo jednak mi najbardziej przypadła do gustu ta, która mówi o księgach rachunkowych, kiedy to w XIX wieku czarnym tuszem zapisywano przychody czarnym tuszem natomiast czerwonym straty.
Zwykle okres zapisywania rachunków czarnym tuszem przypadał właśnie na ostatni piątek listopada, więc dopiero od końca 11 miesiąca roku sprzedawcy zaczynali zarabiać na prowadzonym biznesie. Teraz trochę trudno w to uwierzyć, ale ponad 100 lat temu posiadanie dolara stanowiło pewnie sukces (przy tamtejszym kursie, inflacji i wielu innych czynników wpływających na wartość pieniądza). Ale termin ten do dzisiaj jest używany w księgowości i gdy mówi się, że firma wychodzi na czarno – oznacza, że nie przynosi strat i zarabia na siebie, przynosząc jakiś tam dochód, natomiast inaczej jest w przypadku gdy stan firmy opisywany jest na czerwono – wtedy firma przynosi straty.

Czarny piątek – raj dla oszustów i januszy

W Stanach Zjednoczonych promocje w Black Friday sięgają 70-90% (i są to faktyczne przeceny). Przykładowo jakiś telewizor, przez cały rok, kosztował 500 dolarów, to w ten jeden dzień w roku kosztuje przykładowo 90 dolarów. Nic dziwnego, że przy okazji BF co roku pokazują w telewizji dantejskie sceny jakie rozgrywają się w amerykańskich sklepach, gdzie widać jak ludzie wręcz walczą ze sobą o dany sprzęt (nic dziwnego – sam bym walczył, jakbym zobaczył przecenioną konsolę z 2000 zł na 700 zł).

promocja 10%
Tradycja czarnego piątku w naszym kraju jest stosunkowo świeżym zjawiskiem. Pierwsza próba przemycenia tego święta miała miejsce dopiero 5 lat temu. W 2015 roku sprzedawcy i handlowcy podpatrzyli, jak ludzie biją się między sobą o asortyment sklepowy i zwęszyli w tym okazję. Niestety nie łudźcie się jeżeli faktycznie liczycie na świetne okazje w Polsce – czyli kraju januszy i oszustów gdzie konsument traktowany jest jak frajer, którego trzeba oszukać na jak największą kwotę.

Jak to jest z tym czarnym piątkiem w Polsce?

No właśnie jak to jest z tym BF w naszym kraju? No cóż…powiedzieć, że jest źle, to jak nic nie powiedzieć, a stwierdzić, że sklepy delikatnie rozjeżdżają się z ideą czarnego piątku, to jak napluć komuś w twarz.
Żeby dogonić promocje zza oceanu lub chociaż zbliżyć się do idei czarnego piątku przyjdzie nam jeszcze poczekać ze 100 lat, a i tak nie sądzę, żeby to był wystarczający okres na pojęcie, czym faktycznie jest ten czarny piątek. W Polsce Black Friday polega na tym, żeby oszukać klienta w taki sposób, aby poczuł on radość z tego, że jest oszukiwanym. Działa to na zasadzie podobnej do powiedzenia komuś, żeby spierdalał w taki sposób żeby poczuł radość i ekscytację na myśl o czekającej go podróży. Jest to przykład oddający jeden do jednego, to jak wygląda w naszym kraju czarny piątek. Niestety jest to przykre, ale jak najbardziej prawdziwe.

black friday

Pewnie część z Was powie, że gadam tak, a się nie znam, bo pewnie ktoś z Was trafił na świetną okazję podczas trwania wyprzedaży Black Friday. Ale zastanówcie się, czy aby na pewno była to okazja?
Pierwsza czerwona lampka powinna się nam zaświecić już w momencie nadejścia listopada. Dlaczego? Zastanówmy się – dlaczego w Stanach Zjednoczonych Black Friday ogranicza się tylko i wyłącznie do jednego dnia w listopadzie, kiedy w Polsce hasłem reklamowym dla wszelkiej maści januszy i naciągaczy jest „czarny listopad”? Jak to się ma do idei czarnego piątku? Widać, że w tej Ameryce nie za bardzo znają się na promocjach, skoro tam wyprzedaże trwają w porywach do 24 godzin, a my w naszym „wspaniałym” kraju mamy promocje trwające cały miesiąc. Do tego im bliżej tego czarnego piątku, tym więcej eventów z nim związanych się pojawia. Czarny listopad, czarny piątek, czarny weekend, czarny poniedziałek – w Polsce w listopadzie wszystko staje się czarne i przecenione.

Druga czerwona lampka powinna się nam zapalić w momencie gdy na witrynach sklepowych widzimy naklejki „wielka wyprzedaż”, „rabaty nawet do –90%” itp. W Stanach Zjednoczonych z pewnością brzmiałoby to zachęcająco i działało na wyobraźnię – w Polsce świadczy to tylko o tym, że mamy do czynienia z promocjami na produkty, które są tańsze poza tymi wielkimi promocjami. I tak nie przywidziało się wam – jedyne, z czym się zgadza u nas to 90%, to to, że tyle z całego asortymentu sklepu można kupić taniej poza obowiązującymi w listopadzie rabatami.

Black Friday 2020 – jak wyglądał w Polsce

W ostatnim czasie – przez ostatnie dwa miesiące – sam obserwowałem ceny elektroniki ze względu na to, że chciałem sobie kupić klawiaturę i myszkę, licząc na to, że przy okazji BF będzie taniej (nie liczyłem na to, doświadczony promocjami z poprzednich lat, ale jednak nadzieja umiera ostatnia). I przykładowo klawiaturę, której się przyglądałem na początku września i przez cały październik kosztowała 179 zł. Myszka utrzymywała cenę 229 zł. Co nastąpiło gdy nadszedł listopad? Cena klawiatury w magiczny sposób wzrosła do 229 zł natomiast myszka utrzymała cenę 229 zł, ale obok pojawiła się przekreślona cena 249 zł (tak jakby została ona przeceniona o 20 zł z okazji nadejścia listopada).

promocja 50%

W zasadzie w tym miejscu mógłbym zakończyć swoją obserwację, bo wnioski już można wyciągnąć…z pewnością coś jest nie tak i widać, że sklepy w Polsce nie potrafią jeszcze w Black Friday. Ale postanowiłem dzielnie wytrwać do Black Friday i zobaczyć festiwal januszostwa i oszustwa, jaki będzie miał wtedy miejsce – powiem Wam, że w tym aspekcie nie poczułem się zawiedziony. Dokładnie w Black Friday cena klawiatury wzrosła do 249 zł i obok dodali tylko przekreśloną cenę 279 zł (nawet jeżeli to by była faktyczna promocja to przecena w BF o 30 zł to ch…, a nie przecena), a w przypadku myszki cena pozostała bez zmian – czyli nadal 229 zł tylko wzrosła kwota, z jakiej została przeceniona z 249 zł do 299 zł. Tutaj podałem dwa przykłady dokładnie przeze mnie obserwowane ale takie same wnioski wyciągnąłem także dla innych modeli myszek i klawiatur i nie tylko. Więc znając matematykę na poziomie 1 klasy podstawowej, można łatwo policzyć, że w przypadku elektroniki ceny w czarny piątek wzrosły o kilkadziesiąt złotych lub pozostały bez zmian, stwarzając tylko iluzje promocji.

Osobiście czułem niesmak tym, co zobaczyłem, co przy okazji czarnego piątku wyprawiają sklepy. Zamiast sprawić, aby ten dzień faktycznie był świętem wyprzedaży, to janusze zwęszyli okazję do oszustw i naciągania klientów do przepłacania za coś, co nie jest warte swojej ceny.

czarny piatek Jak dla mnie, takie praktyki powinny być monitorowane, zgłaszane odpowiednim instytucjom i surowo karane. Jest mnóstwo osób, które nie da się oszukać i zdaje sobie sprawę ze zjawiska naciągania, jakie nasila się w okolicach czarnego piątku, ale tyle samo osób pewnie myśli, że trafiło na okazję życia, nie zdając sobie sprawy z tego, że miesiąc temu ten sam produkt w cenie podstawowej kosztował mniej niż po rzekomej przecenie z okazji BF.
I jeszcze te same sklepy mają czelność reklamować się hasłem mega wyprzedaży i z tej okazji ogłaszają już nie Black Friday, ale cały Black Week. Proponuję takim sklepom od razu się nie pieścić tylko podnieść ceny sugerowane o 10-20% i ogłosić od razu Czarny rok, bo po co ograniczać się tylko do weekendu skoro wałki można kręcić cały rok. Takie praktyki są równoznaczne z pluciem klientom w twarz, ale niestety w naszym kraju nie będą wyciągane z tego powodu żadne konsekwencje, a szkoda, bo takie sklepy z automatu powinny być zamykane albo powinny być na nie nakładane takie kary, że do ich pokrycia potrzebny byłby utarg z całego przyszłego roku. Złodziejskie praktyki powinny być piętnowane i karane w równie złodziejskim stylu, a tylko państwo może coś zabrać i zrobić to w białych rękawiczkach, ale takiej sprawiedliwości na pewno nie doczekamy. Ostatecznie nawet gdyby taki sklep dostał jakąś karę, to i tak na jej spłatę zrzucimy się my, czyli klienci. Sklep podniesie ceny na asortyment w taki sposób, aby wyjść na zero po zapłaceniu takiej kary więc nie odczuje zmian w portfelu, za to ostatnie ogniwo łańcucha już będzie odczuwało zwiększone ceny.

Jaki jest więc sposób na skorzystanie z promocji, jakie mogą mieć miejsce przy okazji Black Friday? Korzystać z zagranicznych serwisów aukcyjnych i wszystkich sklepów internetowych, które działają poza granicami Polski i wiedzą czym jest idea BF. Warto też z miesiąc – dwa miesiące wcześniej zacząć obserwować produkty, które będziemy chcieli kupić w promocji przypadającej na czarny piątek. Jedyną rzeczą, jaką udało mi się trafić przecenioną z okazji black Friday (ale naprawdę przecenioną) była gra na Steam, a w zasadzie gry. Mówię tutaj oczywiście o starszych grach dostępnych na tej platformie, ponieważ nowsze tytuły nie miały spektakularnych przecen, ale te starsze można było kupić taniej niż na allegro lub innych tego typu platformach.
Pewnie za rok także zacznę obserwować jakieś produkty nieco dokładniej przed czarnym piątkiem, aby mieć porównanie o ile podniosą ceny tym razem, bo raczej nie spodziewałbym się po krajowych januszach i innych sklepach, że zmienią swoją strategię i w przyszłym roku faktycznie obniżą ceny produktów. Pewnie w dalszym ciągu będą usprawniać polowanie na jeleni, którzy są chętni przepłacać za produkty, które po dwóch lub trzech dniach będą tańsze niż w trakcie wielkiej wyprzedaży.