chernobylite

Recenzja Chernobylite

Wydawca: All in! Games
Producent: The Farm 51
Data premiery: 28 lipca 2021
Silnik graficzny: Unreal Engine
Gatunek: FPS/Survival Horror

  1. Witajcie w Czarnobylu
  2. Eksploracja zony to podstawa
  3. Jeden dzień to tylko jedno zadanie
  4. Pojawia się prześladowca – Czarny Stalker
  5. Czym jest Czarnobylit?
  6. Rozbudowa bazy czyni nas samowystarczalnymi
  7. Kompletowanie własnej drużyny
  8. Dostępny arsenał nie powala
  9. Wybory, które mają znaczenie
  10. Czasami trzeba się zabić żeby móc iść dalej – samounicestwienie
  11. Wskazówki, śledztwa i poszlaki – cały Chernobylite
  12. Bohaterowie niezależni
  13. Odrobina humoru w Czarnobylu nikomu nie zaszkodzi
  14. Kilka powtarzalnych obszarów zony to za mało
  15. Gdzie to realistyczne odwzorowanie zony?
  16. NAR to tylko statyści
  17. Do Stalkera jeszcze wiele brakuje
  18. Wymagania sprzętowe Chernobylite

Na przestrzeni ostatnich lat można było zauważyć, że katastrofa w Czarnobylu z 1986 roku ponownie rozpaliła wyobraźnię reżyserów, scenarzystów i producentów gier. Pierwszym poważnym projektem wykorzystującym katastrofę z pewnością był S.T.A.L.K.E.R., który odniósł wielki sukces i zyskał grono oddanych fanów.
Później powstawały mniej lub bardziej udane gry opowiadające o katastrofie, aż w końcu na horyzoncie zaczął nieśmiało pojawiać się Chernobylite. Na początku nie do końca wiadomo, czym miała być ta gra…albo inaczej – twórcy na pewno wiedzieli, o czym chcą opowiedzieć, ale z udostępnianych informacji ciężko było połączyć wszystkie fakty. Ostatecznie jednak postawiono na to, że katastrofa z reaktorem będzie tylko tłem dla dużo bardziej skomplikowanej historii…

Witajcie w Czarnobylu

W grze wcielamy się w genialnego fizyka Igora Chiminiuka, który pracował w elektrowni nad tajemniczymi eksperymentami. O tym etapie jego życia możemy usłyszeć w trakcie rozgrywki gdy opowiada o swojej pracy i o tym czym się zajmował (nie otrzymamy na to jednoznacznej odpowiedzi). Mogę powiedzieć, że gra rozpoczyna się od wspomnień katastrofy, co nadaje jej klimatu. Szybko przenosimy się na teren elektrowni już 30 lat po katastrofie w towarzystwie Oliviera i Antona. Jest to dwójka najemników, których wynajęliśmy, aby pomogli nam odnaleźć żonę, która zaginęła 30 lat temu podczas katastrofy reaktora.
Olivier i Anton to doświadczeni stalkerzy, którzy znają zamkniętą strefę jak własną kieszeń i wiedzą, z czym można mieć tu do czynienia. Szybko dowiadujemy się, że teren jest kontrolowany przez najemników wynajętych przez tajemniczą organizację NAR, która widocznie zwietrzyła interes, który pozwoli jej zarobić miliardy – pytanie tylko na czym?

Jak to zwykle bywa na początku gier, misja w której bierzemy udział, nie do końca idzie po naszej myśli i wszystko szybko wymyka się spod naszej kontroli. Tracimy jednego z towarzyszy, a drugi ranny udaje się do bazy, która od tej pory staje się naszym schronieniem i punktem wypadowym do wszystkich kolejnych zadań oraz niebezpiecznych misji.

Eksploracja zony to podstawa

Właśnie ten punkt wypadowy będzie stanowił początek do tego żeby móc eksplorować zonę, a trzeba przyznać, że eksploracja, to podstawa do przetrwania w tym nieprzyjaznym środowisku. Przez 30 lat od katastrofy zbieranie zasobów, które pomagają w przetrwaniu są koniecznością i muszę przyznać, że jak nigdy nie byłem fanem tego typu rozwiązań i raczej unikałem gier z gatunku survival, to w Chernobylite zbieranie zasobów czy to grzybów, czy elektroniki lub ziół sprawiało mi wielką frajdę, a sama gra jest tak zaplanowana, że szybko widać efekty naszego zbieractwa, ale o tym napiszę nieco później. Przypomnę jednak jeszcze raz – eksploracja to podstawa.

chernobylite 1

Jeden dzień to tylko jedno zadanie

Pierwszy minut, który jest minusem dla mnie, ale niekoniecznie może to być minus dla kogoś innego, to to, że decydując się na wykonanie jednego zadania musimy liczyć się z tym, że poświęcamy na to jeden cały dzień w grze. Nie ma takiej możliwości żebyśmy w trakcie gry mogli wykonać dwa zadania jedno po drugim. Takie rozwiązanie nie do końca przypadło mi do gustu, bo szczerze mówiąc spodziewałem się większej swobody, ale to jest jeszcze do wybaczenia. Pisząc tą recenzję będę starał się przeplatać plusy z minusami, bo niestety gra nie jest bez wad, a początkowe zalety z czasem mogą stać się wadami. Niestety taki urok Chernobylite.

Pojawia się prześladowca – Czarny Stalker

Gdy już zapoznamy się z podstawami sterowania i tego jak można wykorzystać wszystkie elementy otoczenia do przetrwania, na scenę wkroczy główny zły – Czarny Stalker. To czy jest to faktycznie główny zły, zostawię Wam do oceny w każdym bądź razie podczas pierwszych spotkań z nim można było wyczuć grozę tak wielką, że dopiero za którymś razem postanowiłem do niego strzelić, żeby sprawdzić czy w ogóle jestem w stanie go zranić, a do tego czasu ratowałem się tylko ucieczką.
W Chernobylite nie jest też tak, że Czarny Stalker cały czas podąża za nami. Jego przybycie zwiastują nagle pojawiające się burze, których kulminacją jest właśnie obecność tego osobnika. W trakcie gdy przed nim uciekamy warto jest słuchać tego co mówi, bo z czasem mogą to być ważne informacje, które pozwolą nam na zebranie wszystkich danych do kupy.

Czym jest Czarnobylit?

Za wszystkimi anomaliami występującymi w zonie kryje się tajemnicza substancja, nazywana przez wszystkich Czarnobylit (to właśnie od nazwy tej tajemniczej substancji nazwę wzięła gra). To on odpowiada ze pojawianie się mutacji i prawdopodobnie to właśnie przez doświadczenia nad tą substancją doszło do katastrofy w 1986 roku. W trakcie trwających prac i z tego czego dowiadujemy się w ramach prowadzonego śledztwa wynika, że Czarnobylit pozwala na kontrolowanie i zakrzywianie linii czasu, ale trzeba to robić odpowiedzialnie i osiągnąć odpowiedni wiek, aby tego typu zabawy nie skończyły się nieprzewidywalnymi komplikacjami.
Oprócz tych wszystkich właściwości to właśnie Czarnobylit stoi także za potęgą Czarnego Stalkera. To on odkrył sposób na okiełznanie potęgi tej substancji/pierwiastka(?) i postanowił ją wykorzystać we własnych celach i to właśnie te cele będziemy także musieli poznać. Końcowe etapy gry będą właśnie polegały na poznaniu motywu, jakim kierował się Czarny Stalker i kim on był w całej tej układance, bo może okazać się tak, że jest on tylko pionkiem w czyichś rękach.

Rozbudowa bazy czyni nas samowystarczalnymi

Istotnym elementem rozgrywki jest rozbudowa naszej bazy, która stanowi punkt wypadowy dla wszystkich naszych zadań i misji. Oprócz tego jest to także miejsce, w którym czas wolny spędza nasz zespół, więc musimy zadbać o takie aspekty, jak obniżenie promieniowania, zapewnienie dostaw energii elektrycznej, wstawianiu oczyszczacza powietrza, komfortu życia, który polega na umieszczeniu w bazie kwiatków, tv, oświetlenia, foteli i łóżek w ilości zgodnej z liczbą członków ekipy. Szczerze powiedziawszy, spodziewałem się ważniejszego udziału naszej bazy w rozgrywce. Były momenty kiedy Olivier ostrzegał nas przed tym, że NAR jest już blisko namierzenia naszej bazy, przez co spodziewałem się, że lada chwila czeka nas nalot najemników i obrona bazy, ale nic z tych rzeczy nie miało miejsca, co jednak pozostawiło pewien niedosyt.

Po to są właśnie wypady w głąb zony dlatego ważne jest wybieranie odpowiednich terenów bogatych w odpowiednie zasoby, ponieważ do rozbudowy naszego magazynu/bazy konieczne będzie zbieranie, jak największej ilości elektroniki oraz części metalowych. O dziwo ważnym składnikiem okażą się także grzyby i nie pytajcie mnie czemu, ale tak jest. Chcecie wybudować stanowisko rusznikarskie? Musicie posiadać odpowiednią ilość grzybów. Szczerze nie pamiętam, żebym potrzebował kiedyś grzybów do budowy czegokolwiek, ale może ja się nie znam.
Dzięki rozbudowie bazy z czasem staniemy się samowystarczalni i nie będziemy potrzebować już przeszukiwać zony w celu znalezienia amunicji lub płytek do pancerza, bo będziemy w stanie wykonać je samemu w zonie. Oczywiście cały czas może nam brakować jakiegoś elementu koniecznego do budowy, ale zawsze możemy skorzystać z odzyskiwacza zasobów i rozmontować określony przedmiot w celu pozyskania odpowiednich zasobów.

Kompletowanie własnej drużyny

Nie wiem, czy nie ważniejszym aspektem gry nie jest kompletowanie drużyny, bo o ile rozbudowa bazy i zbieranie zasobów pozwalają nam na przetrwanie i dają schronienie, to jednak bez kompletnej drużyny nie ukończymy gry.
Wiadome jest to, że gra daje taką możliwość, ale nie łudźcie się, że w pojedynkę będziecie w stanie wykonać końcowy napad. Do tego konieczne będzie skompletowanie pełnej drużyny składającej się z pięciu członków. Próbowałem podejść do ostatniego zadania, mając w zespole tylko 4 osoby i nie było to możliwe, czyli możliwość wykonania napadu z niekompletną drużyną, a tym bardziej w pojedynkę nie jest możliwe, a danie nam takiego wyboru jest tylko pozorami.
W kwestii kompletowania drużyny nie mamy w zasadzie żadnego wyboru i do dyspozycji mamy ciągle tych samych towarzyszy czyli:

– Oliviera,
– Michaiła,
– Olgę,
– Saszko,
– Tarakan.

Każdy z nich posiada różne motywy, które stoją za tym, że znaleźli się w zonie i teraz chcą nam pomóc. Ważne jest to, że nasze wybory mogą wpłynąć na to, czy będą się nas trzymać, czy z czasem postanowią od nas odejść, nie zgadzając się z decyzjami przez nas podejmowanymi.
Jeszcze tak w ramach moich odczuć odnośnie kompletowania drużyny – w trakcie gry przypomniał mi się nieśmiertelny tekst „przed wyruszeniem w drogę należy skompletować drużynę” i widać, że to zdanie przyświecało także twórcom gry.

Dostępny arsenał nie powala

Kolejną słabą stroną Chernobylite jest z pewnością dostępny arsenał. Niestety to już nie te czasy gdzie danie do dyspozycji gracza 3, a w porywach 4 rodzajów broni powodowało opad szczęki. A w czym możemy wybierać grając w Chernobylite? Pierwszą bronią stanowi zwykły rewolwer, później dochodzi do arsenału karabin (nieśmiertelny AK 47), strzelba i railgun dodany w sumie chyba na siłę, żeby w grze znalazła się też broń typowo sience-fiction.
Więc w sumie do dyspozycji mamy 4 rodzaje broni i nic więcej. Pewnie wiele osób powie, że jest jeszcze możliwość modyfikacji, ale nie zmienia to faktu, że dostępny arsenał nie imponuje.

chernobylite 2

Jakbym się uparł, to byłbym w stanie przejść grę przy użyciu samego rewolweru, ale nie chciałem już sobie specjalnie utrudniać gry. Każdą broń możemy ulepszyć, dodając lepszy celownik, kolbę, zwiększając pojemność magazynku, zmieniając rodzaj lufy poprzez dodanie tłumiku lub jej wydłużenie, wymianę spustu itp. I właśnie tu kolejne moje zdziwienie wywołała konieczność posiadania grzybów, aby móc ulepszyć kolbę broni. Chyba zgłębię tajniki budowy broni, bo chyba jestem jeszcze zbyt nieogarnięty i do tej pory żyłem w nieświadomości, że do produkcji broni konieczne jest posiadanie grzybów.

Wracając jeszcze do arsenału, to głównie korzystałem tylko z karabinu oraz rewolweru. Strzelba w zasadzie mogłaby nie istnieć i nie byłoby różnicy. Railgun był przydatny w zasadzie tylko przy ostatecznej walce, więc sami możecie ocenić przydatność arsenału w grze. Nie zmienia to jednak faktu, że dużo lepiej by się grało, mając do dyspozycji dużo większy arsenał i np. taki łuk, który sprawiałby, że bardziej czulibyśmy klimat survivalu. Kto wie – może w jakiejś aktualizacji otrzymamy łuk w dostępnym wyposażeniu.

Wybory, które mają znaczenie

Po kilku słowach, a nawet zdaniach krytyki przyszła pora na coś optymistycznego, co spodobało mi się podczas gry w Chernobylite. Mówię tutaj o wyborach, które towarzyszą nam przez cały czas trwania rozgrywki. Wykonując wszystkie zadania związane z głównym wątkiem fabularnym, to praktycznie wszystkie będą wiązały się z dokonaniem wyboru. Jest to bardzo fajne rozwiązanie dodające nieco komplikacji do gry, bo każdy wybór może sprawić, że któryś z towarzyszy się od nas odwróci, a jeszcze inny będzie zadowolony z podjętej przez nas decyzji i nasze stosunki ulegną poprawie.
Przed podjęciem decyzji od czasu do czasu, któryś z towarzyszy się z nami połączy przez krótkofalówkę i wyrazi swoje zdanie na temat wyboru, jaki jest przed nami. I warto jest wsłuchać się w to co dana osoba mówi, bo gdy zbyt dużo razy podejmiemy decyzję, która nie przypadnie do gustu danemu członkowi, to z czasem postanowi on od nas odejść, a to jest równoznaczne z brakiem możliwości podjęcia się końcowego napadu. Jeśli przez swój światopogląd podejmiecie jednak szereg decyzji, które komuś nie podpasują i jednak postanowi się od nas odłączyć, to nic straconego…

Czasami trzeba się zabić żeby móc iść dalej – samounicestwienie

…bo mamy jeszcze możliwość korekty wyboru. Jeśli zdobędziemy odpowiednio dużo surowców i będziemy w stanie wybudować w bazie specjalne łóżko, które będzie mogło posłużyć nam do samounicestwienia, to wtedy zyskamy możliwość modyfikacji naszych wcześniejszych wyborów. Modyfikując przeszłość, będziemy mogli na nowo kształtować przyszłość, co jest bardzo ciekawym rozwiązaniem i szczerze powiedziawszy nie przypominam sobie, żeby w ostatnim czasie odbyły się premiery gier, które poruszałyby taki temat.
Jeśli jednak jesteśmy jeszcze na takim etapie rozgrywki gdzie mamy zbyt mało zasobów do wybudowania takiego łóżka, to i tak istnieje szansa na modyfikację naszych wcześniejszych wyborów. Wszystko dzięki temu, że w Chernobylite śmierć nie jest ostateczna, a przynajmniej nie od razu. W momencie gdy komuś uda się sztuka zabicia Igora, wtedy nasz bohater nie umiera tylko przenosi się do alternatywnej rzeczywistości, gdzie także mamy możliwość modyfikacji swoich wyborów.

To właśnie dzięki możliwości modyfikacji wcześniejszych wyborów miałem możliwość ukończenia gry, ponieważ kilka misji przed końcem odszedł ode mnie Olivier, co sprawiło, że ostatnie zadania stało się niemal niemożliwe do wykonania. Całe szczęście, że miałem już skonstruowane łóżko do samounicestwienia i zmieniłem wszystkie swoje decyzje w taki sposób, aby zyskać przychylność Oliviera, ale jednocześnie nie stracić względów innego członka zespołu. Ten aspekt w grze jest zdecydowanym plusem też z tego względu, że możemy poznać wszystkie dostępne opcje bez konieczności przechodzenia gry kilkukrotnie (to akurat dla jednych może być plusem, a dla innych minusem).

Wskazówki, śledztwa i poszlaki – cały Chernobylite

Główny cel gry, to odnalezienie Tatiany, która zaginęła 30 lat temu w momencie katastrofy reaktora. Wiadomo już, że może być to związane z Czarnobylitem, ale znalezienie odpowiedzi na to pytanie nie będzie możliwe, jeśli nie będziemy zbierać po drodze wskazówek i poszlak, na które można będzie się natknąć. Gdy skompletujemy odpowiednią ich ilość, będziemy mogli skorzystać z wynalazku skonstruowanego przez Igora i połączyć wszystko w całość. Takie retrospekcje są przedstawiane jako interaktywne sceny, które oglądamy oczami bohatera, a wszystkie inne postacie biorące w nich udział są przedstawiane jako zielona widma/odbicia minionych czasów.

A wspomniane przeze mnie wcześniej wskazówki można skompletować, wykonując zadania związane z głównym wątkiem fabularnym. Miejsca gdzie możemy trafić na wskazówki i poszlaki oznaczone są na mapie znakiem zapytania i tylko od nas zależy, to czy będziemy chcieli się do nich udać, czy jednak z tego zrezygnujemy.
Jeśli chcecie wskazówki, to radzę je zbierać, bo przed ostatnim napadem może dojść do takiej sytuacji, że ktoś z zespołu zrezygnuje z udziału w nim przez wzgląd na brak wystarczającej liczby wskazówek i informacji, które mogłyby się przydać do przeprowadzenia akcji.

Bohaterowie niezależni

Na swojej drodze spotkamy osoby, które mogą dołączyć do naszego zespołu, ale także i takich, którzy przemierzają zone w poszukiwaniu bliskich albo po prostu są żądnymi przygód włóczykijami/stalkerami. Możemy natknąć się na ślusarza, włóczęgę, i jeszcze kilku bohaterów, którzy nie odgrywają specjalnej roli. Dlatego potraktuje ich neutralnie, bo plus za to, że są, co sprawia, że zona nie wydaje się być niezamieszkanym pustkowiem, ale minus wędruje za to, że praktycznie nie wnoszą nic do fabuły. Możemy się z nimi wymienić na zasoby, mają nawet możliwość dialogu, który pozwala zapytać ich o Tatianę, ale co z tego skoro żaden z nich nic nie wie na temat tego co się dzieje, ani tego co na terenie zony robi NAR. Ich poziom wiedzy nie zmienia się w trakcie postępów rozgrywki. Nie ważne czy na włóczęgę natkniemy się pierwszego dnia, czy dwudziestego, cały czas będzie miał do powiedzenia to samo. Deweloperzy nie zaplanowali innych linii dialogowych, przez co mamy wrażenie, że przemierzając zonę, cały czas napotykamy tylko jednego, tego samego włóczęgę. Szkoda, bo myślę, że w takich postaciach niezależnych tkwił potencjał, który można było wykorzystać w większym stopniu niż znacznik na mapie.

Odrobina humoru w Czarnobylu nikomu nie zaszkodzi

Pomimo tego, że już od pierwszych minut wiadome jest, że klimat w grze będzie bardzo ciężki, to jednak nie przeszkodziło to twórcom na przemycenie odrobiny humoru do gry. Zwłaszcza gdy na swojej drodze trafimy na osobnika imieniem Jewgienij, który jest miłośnikiem spożywania grzybków i słuchania spokojnej muzyki, którą określa się nazwą hard bass. Jego elementem charakterystycznym jest tzw. słowiański przykuc, w którym spędza większą część życia. Ciekawostka jest też to, że pozycja nie zmienia mu się nawet podczas trwania ostrzału i coś co na początku śmieszyło, później zaczęło powodować pytania w stylu: czyżby twórcy nie przewidzieli dla niego innej animacji niż trwanie tylko w tej jednej pozie? Takich pytań jest więcej, ale chyba, to nasuwa się samo z siebie już podczas drugiego spotkania z tą osobą.
Kolejną skarbnicą humoru i przemycania zabawnych historyjek do gry jest towarzyszący nam w bazie Michaił, który ma śmieszną opowieść na każdą przytrafiającą się okazję. Jak nie o radioaktywnym mięsie, które zakopał na czarną godzinę, to swoje wspominki o tym, jak oprowadzał turystów po zonie. Pomimo że nie ma tego dużo, to jednak słuchanie tego co ma do powiedzenia sprawia, że uśmiech sam pojawia się na twarzy. Czasami też motywy jego działań wydają się dosyć śmieszne i dziecinne, ale jak się temu głębiej przyjrzymy, to zobaczymy, że w jego obłędzie jest metoda.

Kilka powtarzalnych obszarów zony to za mało

Kolejną rzeczą, która mnie bardzo rozczarowała to obszary, po jakich przyjdzie nam się poruszać. Szczerze powiedziawszy, twórcy obiecywali dużą swobodę, wielkie obszary do zwiedzania, niczym te znane ze Stalkera (które same w sobie nie były specjalnie oszałamiające), ale na obietnicach się skończyło. Zona w Chernobylite ogranicza się do zaledwie 5 (słownie pięciu) terenów, po których będziemy się poruszać i są to:

– Oko Moskwy,
– Czerwony Las,
– Port Prypeć,
– Kopaczi,
– Centrum Prypeci.

Do tego możemy dodać teren elektrowni, który zwiedzamy w trakcie napadu, ale i to raczej nie jest na tyle duży plus, żeby nie czuć rozczarowania.
Spodziewałem się zdecydowanie czegoś lepszego i większego. Rozpoczynając grę, byłem przekonany, że w trakcie rozgrywki ilość obszarów będzie rosła i zadania będziemy wykonywać w różnych lokacjach, ale niestety przez całą grę do dyspozycji mamy tylko te pięć obszarów niezależnie od tego czy wykonujemy misje poboczne, czy zdecydujemy się na misję związaną z głównym wątkiem fabularnym. Gra jest zrobiona w taki sposób aby nie wychodzić poza ramy tych obszarów, a szkoda, bo aż prosi się, aby dodać do gry zdecydowanie więcej terenów do zwiedzania.

Gdzie to realistyczne odwzorowanie zony?

Niespełnione obietnice dotyczą także odwzorowania zony. Miał być fotorealizm, jak najdokładniejsze odwzorowanie terenów leżących wokół reaktora, a otrzymaliśmy teren wielkością zbliżony do jednej dzielnicy Prypeci. Nawet nie jesteście w stanie sobie wyobrazić mojego zdziwienia, jak zobaczyłem z poziomu bazy, jak został zaprojektowany teren, po jakim przyjdzie nam się poruszać i moja pierwsza myśl – „to jakiś żart”?
Akurat może nie jestem wybitnym znawcą zony i terenów znajdujących się wokół Prypeci i reaktora, ale z tego co wiem, elektrownia znajdowała się około 3-4 kilometrów od miasta. Kopaczi od miasta Prypeć dzieli ponad 8 kilometrów, Czerwony Las to też różnica w odległości około 3 kilometrów od miasta. Jak to zostało przedstawione w grze? Kopaczi, Czerwony Las, Oko Moskwy i sama elektrownia wyglądają tak, jakby stanowiły jedną z dzielnic miasta. Każde z tych miejsc jest od siebie oddalone o kilkadziesiąt metrów, a gdyby tak została zaprojektowana zona i mielibyśmy do dyspozycji otwarty świat, to wątpię w to, że został tu zachowany jakikolwiek realizm. Nie tego spodziewałem się po grze, której twórcy chwalili się bardzo dokładnym odwzorowaniem terenu.

NAR to tylko statyści

Kolejne elementy, które zostały przeze mnie źle odebrane, to najemnicy NAR. Dzielą się oni na trzy typy najemników: zwykły najemnik, średnio uzbrojony najemnik i ciężko uzbrojony najemnik. Różnica między nimi polega na tym, że pierwsi nie noszą żadnej odzieży ochronnej, bez kasku itp. można ich unieszkodliwić, zachodząc ich od tyłu i cicho wyeliminować. Średnio uzbrojeni posiadają kask i można ich zabić dwoma strzałami w głowę (pierwszy sprawia, że spada im kask, a drugi stanowi ostateczną eliminację), ale można także wyeliminować ich po cichu. Ciężko uzbrojonych najemników nie możemy cicho wyeliminować i nie możemy zajść od tyłu, a ich zabicie będzie wymagało trzech lub więcej trafień w głowę. Z czasem zauważyłem, że na każdy patrol składało się zawsze trzech najemników i było to komiczne, widząc że niezależnie od tego czego pilnowali, zawsze było ich trzech – nie mniej i nie więcej, a pamiętajmy, że nie mówimy tu o mistrzach jedi.

chernobylite calkiem niezle sobie radzi

Szczerze przyznam, to wyglądało to tak, jakby deweloperom zabrakło czasu albo umiejętności do zaprogramowania większej ilości najemników strzegących danej lokacji. Bardzo się starałem, żeby znaleźć miejsca, gdzie znajdę więcej najemników i udało mi się to ze dwa razy w ciągu całej rozgrywki. Z czymś takim nie spotkałem się od dobrych kilku lat. Rozumiem, że można zrobić obszary, które patroluje jeden najemnik, dwóch itd., w zależności od tego, jak rozległy to obszar, ale żeby zawsze było trzech najemników? No nie, tak nie powinno się robić.

Do Stalkera jeszcze wiele brakuje

Podsumowując Chernobylite mogę powiedzieć, że jeśli jesteś fanem klimatów katastrofy w Czarnobylu, interesujesz się tą historią i lubisz eksplorację, to z pewnością będziesz się świetnie bawił zgłębiając historię Czarnego Stalkera, Kobiety w czerwieni i innych historii związanych z fabułą gry. Z czasem jednak poczujesz, że rozgrywka robi się wtórna i powtarzalna. Przeciwnicy są „przyspawani” do określonych stref i nie stanowią żadnego zaskoczenia, a tym bardziej wyzwania.
Jeśli jednak liczycie na wrażenia zbliżone do tych, jakie znacie z gry S.T.A.L.K.E.R., to grając w Chernobylite możecie poczuć się rozczarowani, bo nie poczujecie tej swobody i samym projektem poziomów. Wydaje mi się, że w Stalkerze zdecydowanie lepiej oddano klimat zony i jej faktyczne ukształtowanie, niż ma to miejsce w przypadku Chernobylite, gdzie twórcy chyba skupili się tylko na dwóch-trzech najbardziej charakterystycznych elementach w zonie.

Jednak w ogólnym rozrachunku Chernobylite nie jest złe i mimo wszystkich wyżej opisanych wad czuć radość z gry. Każde zadanie jest interesujące na swój sposób, ale bardziej pod względem informacji zapisanych w notatkach itp. niż rozmieszczeniu najemników, bo ich rozmieszczenie wygląda dokładnie tak samo. Jeśli jesteście fanami takich klimatów, to z pewnością przy Chernobylite będziecie się świetnie bawić, jeśli jednak oczekujecie po nim podobnych wrażeń, co po Stalkerze, to z czasem możecie się czuć rozczarowani. Ostateczną decyzję jednak zostawiam Wam, bo to, że mi się podobało, nie oznacza, że Wam także się spodoba.

Poniżej możecie też zapoznać się z moim gameplayem z Chernobylite:

Wymagania sprzętowe Chernobylite

Minimalne wymagania sprzętowe:

Procesor: Intel Core i5-2500K 3,3 GHz
Pamięć RAM: 8 GB
Karta graficzna: Geforce GTX 660 lub lepsza
Miejsce na dysku: 40 Gb
System operacyjny: Windows 7/8/8.1/10 (64-bitowy)

Zalecane wymagania sprzętowe:

Procesor: Intel Core i7-4790 4,0 GHz
Pamięć RAM: 16 Gb
Karta graficzna: Geforce GTX 970 lub lepsza
Miejsce na dysku: 40 Gb
System operacyjny: Windows 7/8/8.1/10 (64-bitowy)

PS. Wybaczcie małą ilość zdjęć z gry, ale przy każdej próbie zrobienia screena gra zmieniała ustawienia rozdzielczości i minimalizowała się do pulpitu.

Plusy:

Minusy:

GRAFIKA

8/10

FABUŁA

7/10

ROZGRYWKA

7/10

GRYWALNOŚĆ

7/10

DŹWIĘK

5/10

Ocena: 7/10

7/10

GALERIA