blizzard

Czy Blizzard się skończył?

  1. Czasy World of Warcraft
  2. Wsłuchiwanie się w głos graczy
  3. Przyczyny upadku Blizzarda
  4. Activision winne wszystkiemu?

Aby móc przybliżyć historię firmy tym, którzy może nie wiedzą o jej istnieniu (są tacy, którzy interesują się branżą elektronicznej rozrywki i nie wiedzą co to jest Blizzard?) powiem, że została ona założona w 1991 roku przez trójkę znajomych – Michaela Morhaime, Allena Adhama i Franka Pearce’a. Wtedy nie byli znani jeszcze pod nazwą Blizzard, a po więcej informacji na temat Blizzarda zapraszam pod ten adres.
Zaraz po zmianie nazwy i utworzeniu oddziału Blizzard North (które było odpowiedzialne za dwie pierwsze części Diablo), studio rozpoczęło swoją przygodę ze światem tworzenia najlepszych gier, które wyprzedzały swoje generacje o kilka lat. Nikt nie spodziewał się, że takie mało studio, nikomu do tej pory nieznane, będzie w stanie wydawać produkcje niemal idealne, które wręcz ocierały się o perfekcję.

czy blizzard sie skonczyl

Skoro już jesteśmy przy temacie perfekcji to na to miano z pewnością zasługują przerywniki filmowe, jakie były przygotowywane przez zespół na potrzeby każdej kolejnej produkcji. Tworzone przez grafików i animatorów produkcje zasługiwały wręcz na Oskara, poziom szczegółów oraz detali, do jakich przykładana była uwaga, oszałamia do dzisiaj. Filmy tworzone przez Blizzard na potrzeby przerywników filmowych (i, które nie są tworzone na silniku gry) są perfekcyjne, i gdyby twórcy tego chcieli, to z pewnością ocierałyby się o foto-realizm. Nie zapomnę tych filmów do Diablo II czy takiego World of Warcraft gdzie mogliśmy dokładnie obserwować animację każdego pojedynczego włosa, każde źdźbło trawy żyło własnym życiem i wszystko wydawało się idealnie rozpisane, zaprojektowane i zaprogramowane.

Ten poziom do tworzenia filmików (na szczęście) pozostał do dzisiaj taki sam i każdy kolejny film czy trailer dotyczący kolejnej gry zapiera dech i sprawia, że ręce same składają się do oklasków, mimo tego, że tak naprawdę niewiele osób czeka już z takim zapałem na kolejne produkcje od tego dewelopera.

Czasy World of Warcraft

W 2004 roku, po wydaniu dwóch części Diablo, trzech części Warcrafta (wraz z dodatkami) i Starcrafta, przyszła pora na kolejną markę, która jednoznacznie będzie kojarzyć się z Blizzardem. Mowa tutaj oczywiście o World of Warcraft, które osiągnęło niebywały sukces na całym świecie. Jest to pierwsze MMO, które mimo upływu 16 lat od momentu premiery, nadal przykuwa do monitorów miliony graczy.
Chociaż oficjalne wyniki dotyczące aktywnych użytkowników nie są już podawane publicznie, to można zakładać, że nadal jest kilka milionów subskrybentów. W innym przypadku nie powstawałyby nowe dodatki, a sama gra już dawno przeszłaby na tryb Free 2 Play.

wow blizz

No i właśnie. W czasach gdy wydawcy pobierali jednorazową opłatę, którą płaciliśmy za grę i mogliśmy się nimi cieszyć, tak w przypadku World of Warcraft, Blizzard zdecydował się na dosyć ryzykowny krok, implementując do gry abonament. Znaczyło to tyle, że oprócz tego, że udając się do sklepu, zmuszeni byliśmy zapłacić za grę (pełną cenę czyli około 159 zł) to oprócz tego co miesiąc, aby móc w nią grać, musieliśmy płacić dodatkowo 50 zł. W naszym kraju niestety taka możliwość nie była dostępna (przynajmniej na początku) i byliśmy zdani tylko na karty prepaid, które zapewniały nam możliwość grania przez okres 2 miesięcy, ale kosztowały 119 zł (cena do dzisiaj utrzymuje się na zbliżonym poziomie). O ile dla kogoś mieszkającego w krajach gdzie walutą obowiązującą było euro, wydatek 10 euro nie stanowił problemu (skoro taki ktoś lub jego rodzice zarabiali tyle w przeciągu niecałej godziny) tak wydatek 120 zł w 2004 roku dla kogoś, kogo rodzice zarabiali np. minimalną krajową (na tamten czas) był już dosyć bolesny. Ale nie dziwię się Blizzardowi, że potraktował nasz kraj tak, jak potraktował no bo wiadomo, że my jesteśmy mniej atrakcyjnym rynkiem zbytu niż tacy Niemcy czy Francuzi.

Zdecydowanie się na model abonamentowy świadczyło tylko o tym jak pewny jakości swojej produkcji jest Blizzard. Było to na tamte czasy posunięcie dosyć ryzykowne, ponieważ ludzie nie byli przyzwyczajeni do comiesięcznego płacenia za grę, którą kupili w sklepie i jeszcze oprócz tego przyszło im uiszczać opłaty za możliwość gry (oczywiście kupując grę, dostawaliśmy w „gratisie” 30 dni grania za darmo, ale to i tak nie do końca mogło motywować). A jak z tym Wow’em było u nas? Była jakaś tam społeczność graczy, ale jednak ciężko było zachęcić ludzi do płacenia za abonament, zwłaszcza że pirackie serwery powstawały jak grzyby po deszczu, jednak trzeba to powiedzieć, że różnica między globalnymi serwerami Blizzarda a piratami to niebo, a ziemia.

wow blizzard

Kilka miesięcy po premierze „World of Warcraft” było wiadomo, że Blizzard ma w swoich rękach kurę znoszącą złote jaja i nikomu jej nie odda. Przychody z abonamentu z gry były niebotyczne, do tego dochodziły jeszcze inne produkcje, które mimo swojego wieku nadal dobrze się sprzedawały. Można by rzec, że gdyby Blizzard w tamtym momencie przestał robić cokolwiek innego i osiadłby na laurach to i tak przeszedłby do historii dzięki swojemu portfolio. Każda wydana seria czy to Diablo, czy Warcraft, czy też Starcraft rozeszły się w milionach egzemplarzy. Każda z nich zyskała status kultowej (poza Diablo 3) i do dzisiaj w każdą grają tysiące i miliony graczy. Co zatem takiego stało się, że taki gigant jak Blizzard powoli zaczął zmieniać się z najbardziej uwielbianej firmy produkującej gry w jedną z najbardziej znienawidzonych?

Wsłuchiwanie się w głos graczy

Oprócz tworzenia, niemal idealnych gier i idealnych przerywników filmowych, Blizzard znany i lubiany był jeszcze z innego powodu. Pieniądze nie były dla nich najważniejsze… może inaczej – były ważne, ale tak samo ważne było zdanie społeczności skupiającej się wokół ich produkcji. Wszystkie sugestie, uwagi i niedoskonałości, na które uwagę zwrócili gracze, Blizzard brał do siebie i starał się szybko je wyeliminować tak, aby zadowolić swoich fanów.
Była to jedna z nielicznych firm, która liczyła się ze zdaniem graczy. Z tego też powodu organizowane były coroczne zloty fanów z całego świata, aby w pewien sposób podziękować im za oddanie i zaufanie, jakim darzyli wydawcę. Zloty te były organizowane pod nazwą – Blizzcon i nadal są organizowane, chociaż nie ma już takiego rozmachu co kiedyś i w zasadzie nie ma już żadnych zaskoczeń, tak jak miało to miejsce kiedyś.

shadowlands

Wydarzenie, mimo że do tanich nie należy (tak, aby brać udział w Blizzcon należy najpierw kupić bilet wstępu na tą imprezę) to i tak przyciągało co roku dziesiątki tysięcy ludzi, którzy ochoczo stawiali się w siedzibie głównej producenta, aby zapoznać się ze wszystkimi niespodziankami, jakie zostały dla nich przygotowane. To właśnie dzięki tak oddanej społeczności graczy Blizzard mógł liczyć na ogromny sukces i być pewnym tego, że koszty poniesione przy produkcji gry, szybko się zwrócą po jej premierze, ponieważ wyrobili już sobie taką markę, że ich gry można było praktycznie kupować w ciemno.
Nic nie zapowiadało tego, że może się to kiedykolwiek zmienić i mówię tutaj o podejściu społeczności do Blizzarda oraz podejściu Blizzarda do społeczności.

Przyczyny upadku Blizzarda

Więc co takiego mogło się wydarzyć, że z takiego kolosa, jakim był kiedyś Blizzard, teraz został tylko kolos na glinianych nogach? Aby poznać przyczyny takiego stanu rzeczy, będziemy musieli wrócić się do roku 2007. W zasadzie to wszystko rozpoczęło się na przełomie roku 2007/2008, dokładniej od przejęcia Blizzarda przez Activision.
To właśnie już wtedy Blizzard stracił w moich oczach i na potwierdzenie moich obaw nie musiałem długo czekać. Do momentu wykupienia przez Activision, każdy dodatek do Wow’a zwiększał limity doświadczenia o 10 poziomów. Do 2008 roku Blizzard wydał 2 dodatki, zwiększając maksymalny limit doświadczenia do 80 poziomu.

reforged

Wtedy wśród znajomych mówiłem, żeby się teraz nie zdziwili jak z Wow’a zrobią Simsy i wiele się nie myliłem. Kolejny dodatek już pod skrzydłami Activision zwiększał poziom doświadczenia tylko o 5 poziomów. Cena oczywiście pozostała taka sama i nie obniżyli jej o połowę, co świadczy tylko o pazerności. Od tego czasu każdy kolejny dodatek był coraz gorszej jakości tak, jakby w pewnym momencie ludzie pracujący przy tytule stracili pomysły na rozwój gry. Pewnie już wtedy nie liczyła się dla nich jakość, tylko dotrzymanie wszystkich terminów wydawniczych.
Charakterystyczne dla Blizzarda „soon” zmieniło się w dokładną datę premiery, a samo słowo „soon” dodawane jest już chyba tylko z przyzwyczajenia.

Głos społeczności przestał być już ważny. Teraz wszystko nastawione było na koszenie graczy. Nie ważne jak i nie ważne, że społeczność się od nas odwróci – ważne, żeby hajs się zgadzał. Takie podejście dotyczyło wszystkich produkcji wydanych przez Blizzard. Starcrafta II podzielono na 3 części – podstawka i osobne wydania dla każdej z ras, Diablo III, które okazało się niewypałem i niemal uśmierciło tak zasłużoną serię i dodatek w postaci dodatkowej grywalnej klasy wydanej w cenie kompletnego DLC? Takie rozwiązania tylko nakręcały spiralę nienawiści, jaka zaczęła być widoczna po tym co zaczął wyprawiać Blizzard.
Apogeum wszystkiego zostało osiągnięte chyba w 2018 roku na jednym z Blizzconów kiedy to fani, którzy spragnieni byli wieści na temat kolejnej odsłony Diablo otrzymali informację, że kolejna części Diablo jest już w produkcji i zostanie wydana na telefony komórkowe. Tak dowiedzieliśmy się o Diablo Immortals, którego trailer był jednym z najszybciej i najbardziej hejtowanych filmów na Youtube.

Activision winne wszystkiemu?

Z tego co napisałem wcześniej, może wynikać, że wszystkiemu co złe winne jest Activision. Wiadomo, że po przejęciu Blizzarda postawiono na maksymalne zarobki kosztem społeczności, kosztem jakości, bo liczyły się tylko pieniądze. Ale sam Blizzard też nie pozostaje bez winy.
Przechodząc pod skrzydła Activision, zachował jakąś tam niezależność (może nie miał pełni władzy, ale też nie był jakimś małym graczem, aby musieć się podporządkowywać w każdej kwestii dla głównego zarządcy).
Z czasem sam Blizzard zatracił się w tym wszystkim. Z moich obserwacji wynika, że sam nie wie, w jakim kierunku należy zmierzać aby utrzymać się na powierzchni, co w ich przypadku jest już dawno spóźnione, bo pod powierzchnią są już od dobrych kilku lat. Może nie jest to jeszcze dno, ale jak będą szli w tym kierunku, w jakim idą teraz, to niedługo będziemy świadkami gdy rozpoczną pracę nad odwiertem w dnie.

warcraft 3

Z pewnością nie mogą się tak zamykać na społeczność graczy oraz wszystkie ich sugestie jak chociażby ta z prezentacji Diablo: Immortal, gdzie gracze wręcz domagali się zaawansowanych prac nad pełnoprawnym następcą Diablo III, czyli nad czwartą odsłoną a Immortal niech sobie powstaje równolegle. Zresztą po prezentacji można wyciągnąć wnioski, że jest to Diablo III okrojone na tyle aby ruszyło na telefonie komórkowym z nieco zmienioną fabułą.
Nie można liczyć na sukces, jednocześnie dymając graczy, którzy decydują o tym czy jakaś produkcja odniesie sukces czy nie. Po drodze nastąpiło jeszcze wiele głośnych zwolnień w strukturach Blizzarda (tak samo jak na wysokich stanowiskach tak też z firmy odeszli zasłużeni pracownicy, którzy mieli duży wkład w sukcesy dawnych produkcji).

Przykro się patrzy na to co stało się z Blizzardem, tym który znałem od lat 90 i w zasadzie od premiery Diablo oraz Warcrafta (za Starcraftem nigdy nie przepadałem). Wszystkie znaki wskazują na to, że niedługo może dojść do zamknięcia Blizzarda ze względu na szereg złych decyzji, które ciągną się za tym wydawcą już od dobrych 2 lat. Wyniki finansowe pokazują, że wydawane przez nich gry nie sprzedają się już tak dobrze, a wszystko dzięki temu, że zrazili sporą społeczność graczy, mieszanie się w politykę oraz wspieranie różnych poglądów, które powinny pozostać poza obszarem gier komputerowych.
Wątpię, że będziemy jeszcze świadkami jakiegoś spektakularnego odrodzenia Blizzarda. Sama prezentacja Diablo IV pokazuje, że fani na całym świecie podchodzą do tej produkcji z dystansem i raczej nie ma co liczyć na powtórzenie sukcesu sprzedażowego Diablo III, które było grą średnią, ale jadąc na marce osiągnęło niebywały sukces. W momencie premiery ciężko było gdziekolwiek dostać egzemplarz gry, gdy nie zamówiło się jej przedpremierowo.

Takich hitów sprzedażowych od Blizzarda będzie coraz mniej. Każdy dodatek do World of Warcraft bił rekord sprzedażowy poprzedniego – teraz takiego trendu już nie ma, co pokazuje, że jest coraz mniej graczy chcących spędzać swój czas w Azeroth. Ale czemu się dziwić skoro każdy kolejny dodatek jest coraz łatwiejszy i zdobycie wszystkich zaplanowanych przez twórców aktywności trwa około 20 godzin.
Dzisiaj, Blizzard znajduje się na równi pochyłej. Po dawnej świetności zostały tylko starsze produkcje i ich wysokie oceny. Teraz Blizzard wygląda tak, jakby stracił pamięć i zapomniał jak powinno robić się gry i jak powinno liczyć się ze zdaniem graczy. Nie ma już raczej szans na to, że Blizzard kiedyś uwolni się od Activision, które drenuje to studio niesamowicie a każda próba uwolnienia się spod skrzydeł tego wydawcy mogłaby się pewnie wiązać dla firmy bankructwem, ale może warto bardziej przyłożyć się do procesu produkcyjnego, nawet kosztem poślizgu premiery, ale żeby produkt finalny spełnił w końcu oczekiwania graczy, a nie napychał portfela wydawcy, który za nic ma graczy, a tym co liczy się najbardziej są pieniądze.

arthas

Niech to będzie idealny przykład tego jak chciwość może zepsuć nawet największych graczy. Jak chciwość, w ciągu dwóch lat jest w stanie zniszczyć to co było budowane przez niemal trzy dekady.
Niech przykład Blizzarda będzie przestrogą dla tych wydawców, którzy chcą szybko wzbogacić się kosztem graczy, nie przykładając dużej uwagi do produkowanych przez siebie gier. Z tego można wyciągnąć kolejną lekcję, że lepsze są długofalowe zyski rozłożone w czasie niż szybki zastrzyk gotówki, który skończy się tak samo jak się pojawił. Tutaj brakło planowania i poszanowania graczy i myślę, że powoli możemy przygotowywać się do obserwowania tego, jak kolosowi na glinianych nogach zaczynają się kruszyć fundamenty, a on sam nieuchronnie zmierza ku przeciętności i marności.