Early access

Early access jest terminem, który w ostatnim czasie zyskuje na znaczeniu oraz staje się powoli jednym z popularniejszym modeli wydawniczych. Wielkie studia jeszcze unikają tego typu modeli wydawniczych ponieważ mają one środki na ukończenie swoich gier od początku do końca (po drodze wycinając część zawartości na potrzeby późniejszego ich wydawania w formie DLC).
Early access jest to określenie na wczesny dostęp do danej produkcji, która nie została jeszcze ukończona. Wykupienie wczesnego dostępu pozwala nam na ogrywanie niedokończonej gry, a zebrane w ten sposób pieniądze pozwalają twórcom dokończyć dany projekt. Przykładem gry wydanej w tym modelu może być Star Citizen lub nieco nowsza produkcja czyli Baldur’s Gate 3. Po opłaceniu pełnej ceny gry (czyli około 150-200 zł) możemy otrzymać dostęp do zawartości, która w danej chwili została przez twórców ukończona. W przypadku BG 3 jest, to dostęp do pierwszego aktu oraz kilku klas postaci.
Pierwsze gry w tym modelu wydawniczym pojawiły się już na początku 2013 roku czyli nie jest to zjawisko specjalnie świeże.

W zależności od wydawcy mamy dostęp do z góry określonego contentu jaki na dany moment został przez twórców udostępniony. Tyle ile wydawców tyle samo jest zawartości jaką od każdego z nich możemy dostać. Jedni powiedzą, że w ramach early access otrzymamy dostęp do pierwszego aktu gry, inny powie, że udostępni pierwsze 5 godzin głównej kampanii, a jeszcze inny powie, że otrzymamy całą grę od razu i będzie ona cały czas rozbudowywana o nowe elementy.
Nikogo chyba nie dziwi fakt, że taki model wydawniczy, tak samo jak crowdfunding niesie za sobą możliwość występowania patologii. Takie pojawiają się co jakiś czas i wiąże się to głównie z czasem jaki dana produkcja spędza w fazie wczesnego dostępu. Są gry, które pomimo kilku lat obecności na rynku cały czas nie wyszły z early access, jednocześnie za możliwość gry żądając pełnej ceny.

Osobiście nie korzystam z możliwości wczesnego dostępu ponieważ nikt nigdy nie podaje daty kiedy dana produkcja wyjdzie z wczesnego dostępu, a płacenie pełen ceny za ułamek zawartości gry nie jest zachęcającą perspektywą ale nie neguję takiego modelu ponieważ zawsze znajdzie się ktoś, kto postanowi wesprzeć swojego ulubionego twórcę lub po prostu da się oszukać płacąc za niepełny produkt bez nadziei, że w ogóle kiedykolwiek pojawi się on na rynku w pełnej, ostatecznej wersji.
Porównując early access do bardziej realnych tematów porównałbym, to do kupna domu od niesprawdzonego dewelopera na wczesnym etapie budowy. Czyli płacimy pełną cenę za dom, którego budowa nie jest jeszcze zaczęta albo dom ma dopiero wylane fundamenty, bez żadnej gwarancji na to, że jego budowa kiedykolwiek zostanie zakończona przez konkretnego dewelopera (a kredyt spłacać trzeba cały czas).