Gra usługa

Temat gier-usług do niedawna był zarezerwowany tylko i wyłącznie dla tytułów wydawanych jako gry free to play. Do darmowych gier implementowane były różnego rodzaju rozwiązania, które mogłyby zwrócić twórcom poniesione przy produkcji koszty. Dlatego też w takich grach pojawiały się wbudowane sklepy, gdzie można było wydawać realną gotówkę, pomimo darmowej podstawki można było spotkać się z płatnymi dodatkami, które chcąc kontynuować przygodę, chcąc nie chcąc musieliśmy kupić.
Z czasem gdy większe korporacje podpatrzyły, że na takich grach można zarobić duże pieniądze, postanowiły także zainwestować w ten model gier. I tak dzisiaj mamy do czynienia ze zjawiskiem zwanym – gra usługa.
Samo w sobie nie jest to nic złego ponieważ każdy wie na co się decyduje przy wyborze tego typu gry. Problem pojawia się w momencie gdy chciwość zaczyna brać górę i za grę usługę trzeba zapłacić jak za pełnoprawny tytuł AAA, pomimo tego, że jej jakość pozostawia wiele do życzenia.

Sam model dystrybucji gry jako usługa polega także na ciągłym jej wspieraniu i rozszerzaniu jej zawartości w postaci bezpłatnych aktualizacji oraz dodatków. Te drugie mogą być jednak płatne i zwykle w przypadku płatnych dodatków, twórcy każą płacić za nie spore pieniądze, a same dodatki nie są warte tych pieniędzy. Taką sytuację mieliśmy w przypadku ostatniego dodatku do Diablo III gdzie w pełnej cenie dodatku, otrzymaliśmy tylko jedną dodatkową postać grywalną – inaczej jak skokiem na kasę nie można tego nazwać (ale niestety znalazły się osoby, które i tak kupiły i „nakład” prac z pewnością się zwrócił).
Druga sprawa, że jeżeli ktoś planuje wydać grę w modelu gry usługi powinien zadbać o interesujący kontent i stale go rozwijać aby być w stanie utrzymać przy sobie raz zdobytą bazę graczy, i do tego zapewnić stały napływ nowych graczy, co wcale takie proste już nie jest, biorąc pod uwagę, to jak tego typu gry wyglądają.
Do pewnego czasu jako gry usługi można było nazywać głównie gry MMO lub gry free to play ale powoli ta granica zaczyna się zacierać zwłaszcza gdy na rynku jest wydawca taki jak EA, który niemal każdą swoją grę traktuję jako gra-usługa.