Gry komputerowe w dobie epidemii

Gry komputerowe w dobie epidemii

  1. Początki epidemii COVID-19 w branży gier
  2. Epidemię przetrwają tylko najwięksi i najsilniejsi
  3. Kwarantanna – czyli będę grał w grę
  4. Gry komputerowe w drugiej fali epidemii

Rok 2020 zdecydowanie nie należy do najprzyjemniejszych jeżeli chodzi o różne wydarzenia na świecie. Zaczęło się od pożarów w Australii, trzecia wojna światowa wisiała na włosku, by później w marcu uderzyło w nas coś, czego raczej nikt się nie spodziewał(?).
Z tym zaskoczeniem to nie do końca jest tak, że nikt się nie spodziewałem, ale zacznę od początku. W listopadzie 2019 roku pojawiły się pierwsze pogłoski o śmiertelnym wirusie, jaki zaatakował Chiny, a dokładniej Wuhan.
Wszyscy myśleli, że problem dotyczy tylko Chin, ale szybko okazało się, że wirus jest bardzo zaraźliwy, a do tego bardzo łatwo go przenieść. W tamtym czasie Europa jak zwykle, zamiast przeciwdziałać – wyrażała swoje zaniepokojenie.

Nikt z obecnie rządzących nie zdawał sobie sprawy, że choroba, która wtedy jeszcze nawet nie miała swojej oficjalnej nazwy, w tak krótkim czasie jest w stanie rozprzestrzenić się po całej kuli ziemskiej. Minął listopad, minął grudzień i tylko słyszeliśmy w telewizji o rozprzestrzeniającej się na terenie Chin chorobie, która zaczęła zbierać swoje śmiertelne żniwo. Na prędko stawiano szpitale, które były budowane w 7 dni (!). Wyobrażacie sobie w Polsce szpital zbudowany w 7 dni?! Najpierw przetarg trwałby 2 lata, później smarowanie i łapówki dać komu trzeba i następne 10 lat trwałaby budowa. A tam dzięki umiejętnej kadrze zarządzającej i logistyce stawiają szpitale w tydzień.
U nas w kraju, w styczniu jeszcze się politycy śmiali, że wirus nigdy do nas nie trafi. W sumie wiedząc, że w naszym kraju nikt nie chce żyć to, po co wirus miałby tu przyłazić…no ale odłóżmy już żarty na bok.

W styczniu 2020 roku miłościwie nam panujący śmiali się z wirusa. Twierdzili, że nic nam nie grozi i możemy spać spokojnie. Sytuacja zmieniła się w marcu gdy zaczęto odnotowywać pierwsze przypadki choroby i u nas. Wtedy już nie było tak śmiesznie. Oczywiście rząd nie byłby sobą gdyby nawet z epidemii nie zrobił zasłony do tego, że można kraść miliony, więc kilkaset milionów złotych wyparowało w dziwnych okolicznościach, trafiając do krewnych polityków. Ale nie o tym jest ten wpis, chociaż warto było poruszyć ten wątek.
Przyszedł więc marzec 2020, a wraz z nim pierwszy lockdown. Największe ognisko wirusa było we Włoszech. W jednym z ulubionych regionów narciarskich także wśród Polaków.

Początki epidemii COVID-19 w branży gier

Częściowo to także z tamtych rejonów wirus trafił do naszego kraju. Wiadomo nie od dzisiaj, że nasza służba zdrowia nie była na to przygotowana. W zasadzie nasza służba zdrowia na nic nie jest przygotowana (niestety). Ale jak to wszystko się ma do branży gier komputerowych?
Lockdown sprawił, że ludzie byli zmuszeni zostać w domach. Zamknięto wszystkie galerie handlowe, kina, teatry, baseny i inne miejsca, gdzie można było spędzić czas. Ci co mogli zanieśli pracę do domu i przeszli w tryb pracy zdalnej. Ci co nie mogli – byli zmuszeni albo do bezpłatnych przestojów, albo do wybierania urlopów albo po prostu byli zwalniani. Gospodarka mocno odczuła skutki zamknięcia niezależnie od branży.

Początki epidemii COVID-19 w branży gier

Jedynym plusem w całej tej sytuacji było to, że firmy, które do tej pory nie dbały o to czy będą w Internecie czy nie, teraz zrozumiały jak silnym narzędziem może się okazać posiadanie, chociażby swojej wizytówki. Branża gier komputerowych także odczuła skutki pandemii. W czasie gry wirus szalał po świecie, odwoływane były duże imprezy masowe związane z targami gier. Mniej lub bardziej znani twórcy porzucali format bezpośrednich zlotów na konferencję online. Głośne premiery zyskały pretekst do przesuwania planowanych premier na późniejsze terminy, dzięki temu zyskując czas na wprowadzanie poprawek do swoich produkcji. Jednym z takich tytułów był zapowiadany na wiosnę Cyberpunk 2077, który ostatecznie ukazać ma się jesienią 2020. Akurat w przypadku tej gry to całe to zamieszenia i pretekst do przesunięcia premiery wyszedł na dobre, bo widząc to, co przygotowało studio CD Projekt RED, gra nie spełniała pokładanych w nich oczekiwań, więc pół roku obsuwy z pewnością wyjdzie grze na dobre.
Poza tym sama spółka bije kolejne rekordy jeżeli chodzi o ceny akcji, ale nie każdy ma tak kolorową sytuację.

Epidemię przetrwają tylko najwięksi i najsilniejsi

Jednak nie u wszystkich jest tak kolorowa. Niemal każdy dystrybutor i wydawca gier odczuli na własnej skórze skutki epidemii/pandemii. Przez niepewność co do zachowania posady, przez windowanie cen przez producentów maseczek, rękawic i środków do dezynfekcji ludzie nie wiedzieli, czy mogą sobie pozwolić na kupno gier czy lepiej nie zostawić środków na przyjście czarnej godziny, która w dobie epidemii mogła przyjść w każdej chwili.
Wszystkie rynki zaczęły notować milionowe straty niezależnie od tego czym się zajmowały i z jakiego sektora gospodarki pochodziły.
To właśnie dzięki epidemii producenci wyciągnęli rękę do graczy, i postanowili organizować turnieje online lub zakrojone na szeroką skalę oferty promocyjne sprzedając swoje tytuły za symboliczne kwoty lub rozdając je za darmo.

Epidemię przetrwają tylko najwięksi i najsilniejsi

W okresie od marca do maja 2020 roku nie było chyba rozdawanych więcej darmowych gier. Przez te 3 miesiące producenci dwoili się i troili, aby sprostać oczekiwaniom graczy i zachęcić ich do wydania pieniędzy właśnie na gry pochodzące od danego studia.
To dzięki temu został zdefiniowany rynek, co producenci gier są w stanie zrobić, i na jakie ustępstwa iść, aby tylko zatrzymać przy sobie fanów.
Epidemia okazała się także kolejnym elementem pokazującym to, jakie firmy są w stanie przetrwać nawet największe załamania rynkowe. Nie można walczyć z molochami, mając w swojej ofercie tylko jeden tytuł lub kilka średniaków. Dopiero teraz okazało się, że jednak gracze są potrzebni do zarabiania.
Tak jak jest w życiu tak jest także i tu. Wszystko ma dwie strony medalu. Na rynku znajdują się firmy, które w czasach epidemii osiągały rekordowe zyski oraz odnotowywały rekordowe zainteresowanie swoimi produkcjami. Z kolei druga strona medalu liczyła każdy grosz i zastanawiała się czy przetrwa, czy też nie. Nie każdego się udało. Z pewnością wiele firm upadło – mowa tutaj też o firmach z branży gier komputerowych, ale nie byli to duzi gracze.
Zdecydowanie nikt po nich płakał nie będzie i tak jak już mówiłem – rynek zdefiniował swoje zapotrzebowanie na konkretne usługi.

Kwarantanna – czyli będę grał w grę

Sprzedaż, sprzedażą, a co jeżeli chodzi o rozgrywkę online. Tutaj przyznam szczerze, że przez epidemię nastąpiło spore odrodzenie ilości graczy na serwerach. Wszyscy głowili się jak to zrobić, żeby w czasach epidemii zarobić także na graniu w gry. Powstawały różne serwery dedykowane pod dane rozgrywki. Pojawiło się mnóstwo inicjatyw jeżeli chodzi o branże gier. Gracze FIFA mieli okazję oglądać najlepszych piłkarzy, gdy ci rozgrywali między sobą mecze online. Wyścigi kolarskie także przeniosły się do świata wirtualnego – wystarczyło zaopatrzyć się w odpowiedni program (symulator) i grać. Tak samo jak wyścigi żeglarskie – też były rozgrywane online – można było w domu wsiąść w kajak i udawać, że bierzemy udział w wyścigu. Czas kwarantanny był swego rodzaju pokazem kreatywności oraz innowacyjności. Czas izolacji rozbudził w ludziach kreatywne myślenie i sprawił, że każdy starał się znaleźć zajęcie dla siebie czy też myślał nad tym, w jaki sposób będzie można zabłysnąć w Internetach.

Kwarantanna – czyli będę grał w grę

Nie obyło się także bez przykrych incydentów, jakimi z pewnością były tendencje wzrostowe jeżeli chodzi o rozwody no ale tak to się dzieje jak ślub bierze się na prędko z kimś, kogo zna się kilka miesięcy, a później wychodzi szydło z worka, jak trzeba siedzieć zamkniętym ze sobą 24 godziny na dobę.
Dla wielu ludzi kwarantanna okazała się koszmarem – wzrosła także ilość samobójstw, ale popełniały ją tylko jednostki nieprzystosowane do takiego trybu życia. My – gracze możemy być spokojni, bo w końcu czy kwarantanna jest, czy jej nie ma, to tryb życia nam się nie zmienia. Ważne żeby był prąd i Internet, a o resztę zadbamy sami.
Okres kwarantanny okazał się także idealnym momentem, aby nadrobić zaległości w kwestiach ulubionych tytułów. Mając tyle czasu wolnego, przejście takiego Wiedźmina III nie stanowiło żadnego problemu.

Gry komputerowe w drugiej fali epidemii

Nie chcę być czarnowidzem albo wróżyć z fusów, ale biorąc pod uwagę, że krzywa, która się wypłaszcza nadal rośnie, do tego zapewnienie debili o tym, że wirus się wycofał i nie stanowi zagrożenia, okazały się kłamstwem (ale czego innego można było się spodziewać) i nakłanianie do pójścia na wybory przyczyniły się (pośrednio) do ponownego wzrostu liczby zakażeń – nic nie wskazuje na to, aby epidemia szybko nas opuściła.
Widmo kolejnego lockdownu cały czas nad nami wisi, więc myślę, że prędzej czy później znowu powrócimy do czasów sprzed luzowania obostrzeń i znowu zostaniemy zamknięci w czterech ścianach.

Gry komputerowe w drugiej fali epidemii

Całe szczęście, że zdobyliśmy cenne doświadczenie już podczas pierwszych zachorowań i teraz pozostaje tylko mieć nadzieję, że w przypadku wystąpienia drugiej fali (chociaż pewnie jeszcze pierwsza nie minęła) i ponownym zamknięciu – producenci gier w dalszym ciągu będą o nas dbali w taki sam sposób, a może nawet i lepszy, niż miało to miejsce na samym początku epidemii. W końcu im też zależy na tym, aby utrzymać graczy przed monitorami, a nie ma chyba nic lepszego niż zorganizowanie darmowego weekendu lub darmowego tygodnia na zapoznanie się z tytułem, żeby później móc zrobić na niego promocję i dzięki temu zwiększyć sprzedaż nawet w czasach epidemii.
Ubisoft i Bethesda wykonały bardzo miły gest w kierunku graczy. Ubisoft zorganizował swoją konferencję online i dla wszystkich uczestników przygotował niespodziankę w postaci Watch Dogs 2. Każdy, kto brał udział w konferencji mógł w tym czasie przypisać do swojego konta Uplay darmowy egzemplarz wspomnianego tytułu. Oczywiście zainteresowanie było tak duże, że ostatecznie serwery tego nie wytrzymały, ale producent stanął na wysokości zadania i oznajmił, że przez 24 godziny po konferencji każdy będzie miał możliwość przypisania wspomnianej gry do swojego konta – niezależnie od tego czy brał udział w konferencji, czy też nie.

Bethesda przy okazji swojej konferencji online zaczęła od rozdania wszystkich możliwych postaci do gry Quake Champions pod warunkiem, że w trakcie trwania weekendu weźmiemy udział, chociaż w jednym meczu w grze. Nie jest to specjalnie wymagająca czynność, więc wielu graczy wzbogaciło się o dostęp do wszystkich postaci. Ale na tym promocje się nie kończyły i oprócz tego każdy, kto zalogował się na koncie Bethesdy mógł otrzymać klucz na pierwszą część Quake. Nie jest to co prawda świeży tytuł, ale z pewnością dla starszych graczy jest sentymentalnym powrotem do czasów dzieciństwa.

Jak więc łatwo można zauważyć, że bez względu na wszystko, branża gier radzi sobie bardzo dobrze. Niezależnie od tego czy epidemia jest w natarciu, czy odwrocie to nie zachwiało to specjalnie układem sił na rynku. Firmy, które miały upaść (bo prędzej czy później i tak by upadły) upadły, a ci najwięksi notowali rekordowe zyski i obmyślali plany wydawnicze na kolejne miesiące.
Mimo że epidemia spowodowała kilka przesuniętych premier to i tak uważam, że w ostatecznym rozrachunku producenci gier i wydawcy stanęli na wysokości zadania i pokazali w miarę ludzką twarz mimo że są wielkimi korporacjami, to wyciągnęli rękę do gracza.
Wiadomo, że nie robili tego bezinteresownie, ale nikt ich do tego nie zmuszał i wcale nie musieli organizować rekordowych wyprzedaży albo rozdawać swoich tytułów za darmo. Dla nich to nic, a w przyszłości takie działania zaprocentują.

Na zakończenie chciałbym jeszcze życzyć wszystkim zdrowia i miło spędzonego czasu przed komputerem przy ulubionych tytułach. Zapraszam także do przeglądania innych wpisów znajdujących się na mojej stronie.