Hardcore’owa gra

Dzisiaj powstaje już mało gier, które można określić mianem hardcore’owych. Mam tu na myśli poziom trudności, który kiedyś był zdecydowanie większy, a każda gra stanowiła poważne wyzwanie nawet na normalnym poziomie trudności.
Dzisiaj takich gier się już nie robi… no może za wyjątkiem serii Dark Souls, ale tam na poziom trudności składa się też toporne sterowanie, co już samo w sobie utrudnia rozgrywkę. Kiedyś jednak było zupełnie inaczej w świecie gier. Nie było czegoś takiego, jak teraz, że śmierć nie stanowi w zasadzie nic szczególnego. Jeśli umieramy to po prostu respawn następuje w ostatnio zapisanym punkcie lub w tym samym miejscu, w jakim ponieśliśmy śmierć.

Kiedyś śmierć oznaczała (w najgorszym wypadku) rozpoczęcie gry od nowa, a w większości gier mieliśmy do dyspozycji 2-3 życia. W takich grach po śmierci odradzaliśmy się na początku etapu, w którym ponieśliśmy śmierć lub w miejscu zgonu. Po wyczerpaniu wszystkich żyć i tak wszystko sprowadzało się do rozpoczęcia gry od nowa. Wyobraźcie sobie dzisiaj taki scenariusz, że w momencie śmierci w jakimś FPS’ie musicie rozpoczynać grę od nowa. Dla mnie byłby to scenariusz idealny, bo oddzieliłby prawdziwych graczy od tych pseudo pro graczy, którzy grają tylko po to, żeby im publika przyklaskiwała. Ale to jest moje zdanie i wiadomo, że każdy może mieć inne.

Obecnie w grach istnieje możliwość wyboru poziomu trudności ale wiele z nich nawet na najwyższym poziomie nawet nie umywa się trudnością do gier sprzed jeszcze 10-15 lat. To, co dzisiaj jest najwyższym poziomem trudności, kiedyś byłoby porównywalne z normalnym poziomem trudności i to właśnie były hardcore’owe gry

Sprawdź również: