Hype

Pojęcie „hype” w ostatnim czasie nabrało na znaczeniu przy okazji premiery Cyberpunk 2077 i wszystkich niespełnionych przez twórców obietnic. Hype to nic innego jak inaczej zwane pompowanie balonika, do takich rozmiarów, że w końcu są niemożliwe do zrealizowania. To właśnie ma miejsce w momencie gdy rusza marketingowa maszyna, która zamiast studzić oczekiwania lub sprawiać, że te będą bardziej przyziemne, sprawia, że reklamowany produkt nie dość, że podtrzymuje pojawienie się wszystkich obiecanych rzeczy, to jeszcze obiecuje kolejne.
Hype nie jest zjawiskiem nowym na świecie, ale w przypadku gier komputerowych, to widoczny jest on dopiero od kilku lat przy okazji większych wydarzeń w branży. Gdyby jeszcze zjawisko hype’u odnosiło się tylko do eventów związanych z branżą, to nie byłoby w tym nic złego ale gdy dotyka ono nadchodzących gier, to nie jest to już tak dobre dla nas – graczy.

Na przestrzeni ostatnich lat możemy zauważyć, że w momencie gdy pojawia się hype na jakąś grę i im bliżej premiery tym obietnice producentów stają się coraz mniej wiarygodne i możliwe do pokrycia. Wtedy widać, że w zasadzie producent robi wszystko aby sprzedać jak najwięcej pre-orderów żeby koszty produkcji jak najszybciej się zwróciły.
Cyberpunk 2077 jest idealnym przykładem hypu, który negatywnie odczuli gracze. Czy studio odczuło to w negatywny sposób? Poza falą hejtu jaki się wylał się na studio, śmiem twierdzić, że niewiele to zmieni w przypadku przyszłych gier, które mają w planach wydać. Swoje zarobili, hype się opłacił i pomógł w zarobieniu na gniocie jaki wydali (możecie się ze mną zgadzać lub nie ale inaczej nie mogę nazwać gry, która nie posiada 80% tego co obiecali twórcy).

Na przestrzeni ostatnich 5 lat, znaczenie hype’u w branży gier rozmyło się do tego stopnia, że teraz jawne oszustwo można nazwać tak samo i w zasadzie będzie to to samo. Na podstawie własnych doświadczeń wiem, że jeżeli na daną grę jest duży hype, to wtedy takiej grze nie wolno ufać i zastanowić się kilka razy zanim zdecyduję się daną grę kupić żeby nie wyrzucić pieniędzy w błoto. Nie lubię kupować półproduktów licząc, że z czasem zostaną załatane do grywalnej wersji. Nie wolno ponieść się fali hype’u tylko cały czas trzeźwo i obiektywnie patrzyć się na proces produkcyjny żeby nie rozczarować się w momencie premiery danej gry.