Kolejne odejścia z Blizzard

Kolejne odejścia z Blizzard

Nie tak dawno temu pisałem o tym, że od Blizzarda zaczynają odwracać się partnerzy i sponsorzy (możecie o tym przeczytać tutaj), a teraz napływają kolejne informacje, tym razem dotyczące rezygnacji z pracy osób na wyższych stanowiskach.
Po tym jak swoje odejście zapowiedział prezes Blizzarda – J. Allen Brack. Wraz z nim szeregi firmy opuści także, że Jesse Meschuk również nie jest już pracownikiem studia, a jeżeli nie wiecie kim jest wspomniana osoba, to do tej pory pełnił on funkcję wiceprezesa ds. HR w Blizzardzie. Po tym jak pracownicy oskarżyli ten dział o tuszowanie nadużyć, tylko kwestią czasu była ta informacja mówiąca o jego odejściu. Nie podano dokładnie informacji kiedy złożył on wypowiedzenie i od kiedy przestał pełnić rolę wiceprezesa.
W trakcie wewnętrznego śledztwa, które prowadzi Activision wyszło, że Jesse Meschuk aktywnie chronił osoby oskarżone o mobbing i zapobiegał ich karaniu. Jako przykład takiej sytuacji posłużyło zeznanie jednej z pracownic firmy Nicki Broderick, która powiedziała, że złożyła skargę na swojego menadżera po tym, jak wdała się z nim w kłótnie, po której nie pozwolił jej opuścić swojego biurka ani skorzystać z telefonu.

Po tym incydencie Nicki Broderick twierdziła, że z zemsty nie mogła liczyć na awans ani angaż przy nowych projektach – i tu muszę dodać coś od siebie – może kur… nie nadawała się do nowych projektów i nie zasługiwała na awans? Ale nie – trzeba to sobie tłumaczyć zemstą za kłótnie. Kij z tym że można nie mieć kompetencji i nie nadawać się do jakiegoś projekt skoro wszystko można wrzucić do worka z mobbingiem.
Idealny przykład na to, jakie tam mają podejście – pracuje w firmie 3 lata i nie jestem prezesem – toż to mobbing w biały dzień. Widocznie w Polsce w 90% firm istnieje mobbing, skoro ludzie pracują całe życie na jednym stanowisku. Oczywiście Nicki Broderick utrzymuje, że po zgłoszeniu tego postulatu została olana (trudno się dziwić) i spotkał się on ze sceptycyzmem.

Nie zrozumcie mnie też źle, bo to nie jest tak, że bronię Blizzarda. Zdaję sobie sprawę, że musiało się tam wylać niezłe szambo i nieciekawie dziać skoro urosło to do takich rozmiarów, ale jeżeli 90% przypadków jest takich, jak opisałem wcześniej, to afera jest rozdmuchana do niewyobrażalnych rozmiarów, bo jeżeli ktoś uważa za mobbing brak awansu przez 3 lata i odsunięcie od projektów, to o czym my w ogóle rozmawiamy? Jeżeli się do czegoś nie nadajesz albo nie masz wystarczających umiejętności w czymś, to oczywiste jest, że nie dostaniesz nowego projektu, ale co tam – lepiej jest to zrzucić na mobbing, bo przecież „mnie się należy”. Jak już nieraz wspominałem, jestem ciekaw, jak potoczy się cały ten wątek z Blizzardem i ile z tych wszystkich oskarżeń jest spowodowanych brakiem awansu albo niezaangażowania do jakiegoś projektu. Fanem Blizzarda przestałem być już po premierze Diablo III i po tym co z tą grą zrobili, ale nie można też działać na takiej zasadzie, że oskarża się taką firmę o tak poważne zarzuty, a jedynym uzasadnieniem takiego pozwu jest frustracja wywołana brakiem awansu, na który być może się nie zasługiwało.