Piracenie gier

Chyba każdy kto jest w jakiś sposób związany z branżą gier komputerowych, spotkał się z pojęciem piracenia gier. Jest to zagadnienie tak samo stare jak samo wydawnictwo gier. Platformy takie jak Steam, Origin, Uplay czy też GoG nie istnieją na rynku od początku pojawiania się gier. Jeszcze przed ich pojawieniem się, gry po prostu kupowało się w sklepie i instalowało na komputerze. Wszystkie gry wydawane były początkowo na dyskietkach, później przyszedł czas na płyty CD, aż te przekształciły się w płyty DVD.
W czasach przed ogólnodostępnym Internetem wszystkie gry wydawane były na fizycznych nośnikach, a nie tak jak ma to miejsce dzisiaj jako klucze aktywacyjne.
Ceny jak na tamte czasy także były zaporowe, ponieważ za byle jaką grę trzeba było słono zapłacić, a przy zarobkach rzędy 800-900 zł wydać na grę 150 zł nie wchodziło w grę.
Dlatego lata 90 były latami piractwa. Giełdy gdzie handlowało się nielegalnymi kopiami gier wyrastały jak grzyby po deszczu i chociaż często policja robiła naloty na takie miejsca, to co tydzień i tak wystawiali się na nowo.
Piractwu sprzyjała słaba dostępność do Internetu oraz ceny, za które można było nabyć najnowsze tytuły. Zamiast 150-200 zł, na giełdzie ten sam tytuł można było nabyć za 15-20 zł więc nic dziwnego, że interes kwitł.
Piracenie polegało na ściąganiu nielegalnych wersji gry i zgrywanie tego na nośniki, którymi później handlowało się na giełdzie. Każda taka nielegalna kopia musiała posiadać crack, który należało wgrać po zakończonej instalacji aby komputer wykrywał daną grę jako tą oryginalną.
Z czasem gdy zarobki rosły, gry stawały się coraz bardziej dostępne, ten precedens przestał mieć rację bytu ale mimo to, nadal funkcjonuje i ma się dobrze, przynosząc wielomilionowe straty dla wydawców. W dobie, kiedy głośne tytuły rozdawane są za darmo, a na promocji możne nabyć ciekawe tytuły za grosze nie dziwi, że piractwo staje się powoli marginesem ale myślę, że nigdy do końca nie uda się tego pokonać, zwłaszcza gdy mówi się o ponownym podnoszeniu cen gier, za które z czasem przyjdzie nam płacić pewnie grubo ponad 200 zł.