playstation 5

Premiera Playstation 5 i wolny rynek

  1. Podstawowa zasada – kup taniej – sprzedaj drożej
  2. Sony zaciera ręce
  3. Rykoszetem obrywają także sklepy z elektroniką

Choć od światowej i Polskiej premiery Playstation 5 minęło już trochę czasu, to i tak nadal ten temat wzbudza wiele emocji. Niektórzy z użytkowników konsol nadal czują niesmak, czują się wręcz oszukani przez Sony w związku z dostępnością konsol.
Nie od dzisiaj wiadomo, że premiera piątej wersji Playstation, oprócz tego, że była jedną z najważniejszych i największych w historii Sony, to jednocześnie do sklepów trafiła chyba najmniejsza ilość konsol w historii firmy.
Przy okazji premiery Playstation 3 oraz Playstation 4 nie pamiętam, żeby był problem z dostępnością konsoli w sklepach, a w przypadku premiery Playstation 5, konsole w sklepach rozeszły się niemal tego samego dnia, w którym do tych sklepów trafiły i pomimo tych kilku miesięcy od daty premiery, to nadal jest problem z dostępnością konsoli w sklepie.
Przyznam szczerze, że nie pamiętam dokładnie sytuacji, jaka miała miejsce w przypadku premiery Playstation 2, ale wtedy nie interesowałem się jeszcze tak bardzo tematem konsol i nie był to temat tak szeroko omawiany, ale jestem przekonany, że tej konsoli także nie brakowało na sklepowych półkach w momencie premiery.

pad do playstationW związku z tym, że w dniu premiery konsoli było jak na lekarstwo Sony, wszem i wobec obwołało Playstation 5 najlepiej sprzedającą się konsolą w historii firmy – ale nie ma chyba w tym nic dziwnego skoro już w momencie swojej światowej premiery można było uznać tą konsolę jako towar limitowany. Popyt przewyższył możliwości produkcyjne Sony i pewnie ¾ konsol poszły do osób, które zamówiły konsole w przedsprzedaży. Pozostałe 25% trafiło na półki sklepowe, ale to zdecydowanie za mało, aby zaspokoić tak wielkie zainteresowanie swoim produktem.
Sam producent nie jest w stanie podać dokładnych informacji kiedy i w jakiej ilości do sklepów trafią kolejne dostawy konsol, co dodatkowo zwiększa zainteresowanie produktem nawet tych osób, które do tej pory były poza tym całym hypem na nową generację konsol i powoli, nawet sceptycy zaczynają nakręcać wzrost liczby oczekujących graczy. Niestety oprócz tego, że Sony odniosło niebywały sukces przy okazji premiery swojej najnowszej konsoli, to poprzez tak ograniczony dostęp do Playstation 5 powstała nowa patologia na różnego rodzaju platformach sprzedażowych.

Podstawowa zasada – kup taniej – sprzedaj drożej

Zasada, jaką rządzi się handel, czyli kupić taniej drożej sprzedać niestety w przypadku konsoli Playstation 5 poszła w bardzo złą stronę. Podstawową ceną sugerowaną przez producenta dla tej konsoli to w przeliczeniu na złotówki 2299 zł (jest to cena już ze wszystkimi opłatami, akcyzami i podatkami). Niestety ze względu na dosyć ograniczoną dostępność konsol w sklepach doszło do tego, że wszystkie dostępne konsole były wykupowane przez boty tylko po to, aby po tym jak w sklepach zabraknie już fizycznych pudełek z konsolami móc wywindować cenę do absurdalnych stawek.
Oczywistym faktem było to, że Sony z tym nic nie zrobi, bo ich nie interesuje to, czy ich konsole kupują hurtem boty, czy produkt trafia do klienta detalicznego – wiadomo, że dla nich liczy się tylko, to żeby ostatecznie hajs się zgadzał. A czy konsolę kupi bot czy też spragniony nowej generacji gracz jest już tematem drugorzędnym bo, tak czy siak, pieniądze za konsolę zostaną zainkasowane.ps5 logo
Problem pojawia się jednak wtedy kiedy konsol zaczyna brakować na rynku, a połowa produkcji została wykupiona przez właśnie te boty, aby później móc podnosić cenę, żeby móc zarobić na tych, do których konsola nie dotarła, a bardzo chcieliby mieć ją w swoim posiadaniu od razu po premierze.
W ten oto sposób doszło do takiej sytuacji, że obecnie najtańsze konsole można zamówić za ponad trzy tysiące złotych co i tak jest ceną atrakcyjną, porównując ją do tego, co działo się na rynku kilka dni po premierze – w momencie gdy już wtedy zabrakło towaru w sklepach.
Wtedy ceny konsol sięgały 6-7 tysięcy złotych, co jest niemal jej trzykrotną wartością. Niestety takie windowanie cen nie odstraszyło kupców i konsole sprzedawały się nawet za takie kwoty – bo w końcu kto bogatemu zabroni. Co na to Sony? Ano nic – dalej wysyła małe rzuty do sklepów stacjonarnych, skąd konsola jest wyprzedawana na pniu w ilościach hurtowych, a jak tylko towar pojawia się w dystrybucji cyfrowej, to od razu jest przechwytywany przez boty i producentów to nie rusza, bo najważniejszy jest portfel, a tam wszystko się zgadza.
W pewnym momencie powstawały nawet petycje do Sony, aby ukrócili ten proceder, ale niestety działało to tak jakby rzucać kamieniem w ścianę – nie przyniosło to żadnego efektu. Rząd kraju też nie może w tej sprawie ingerować z dwóch powodów – pierwszy jest taki, że pomimo że mamy państwo z kartonu, to jednak rząd nie jest od tego, żeby zajmować się zbyt wysokimi cenami Playstation 5, a dwa – jakakolwiek ingerencja w ceny prywatnych sprzedawców byłaby wbrew idei wolnego rynku. Jeżeli ktoś wystawia dany produkt za trzykrotność jego wartości i są osoby chętne za to tyle zapłacić, to nie ma w tym nic złego – takie prawa wolnego rynku.

Sony zaciera ręce

Tak jak pisałem wcześniej – Sony nie widzie nic złego w tym procederze. To, co mieli zarobić zarobili. Pobili kilka rekordów sprzedażowych, obecna generacja konsol jest tą najlepiej sprzedającą się, a ograniczenia w produkcji działają na korzyść giganta, jakim bez wątpienia jest Sony.
Wstrzelili się idealnie z datą premiery, bo teraz ograniczoną produkcję można wytłumaczyć pandemią oraz ograniczeniami w dostępie do podzespołów, które są wynikiem właśnie COVID-19. Z jednej strony rozumiem Sony, ponieważ chcą jak najszybciej zwrotu inwestycji (chociaż myślę, że sama konsola i tak jest sprzedawana poniżej kosztów produkcji), to z drugiej dziwie się temu, że pozwalają na takie patologie na rynku związane z tą ograniczoną ilością sprzętu. Mają tyle klientów, którzy są pokrzywdzeni przez tego typu procedery, że takie praktyki powinny być szybko eliminowane. Boty, które z automatu wykupują wszystkie pojawiające się w ofercie sklepów konsole, powinny być szybko wyszukiwane i w jakiś sposób banowane.
Te konsole i tak by się sprzedały – tylko zostałyby kupione przez prawdziwych graczy i fanów konsol od Sony, a w ten sposób Sony daje do zrozumienia, że ma gdzieś swoich potencjalnych klientów gdzieś, bo liczy się dla nich tylko zysk – nie ważne, że ten zysk generowany jest kosztem tych, do których konsola nie trafi właśnie przez działanie botów.

Rykoszetem obrywają także sklepy z elektroniką

Ograniczona ilość produkowanych konsol działa na niekorzyść nie tylko graczy chcących zakupić Playstation 5, ale rykoszetem obrywają także wszystkie sklepy z elektronika w ofercie, których pojawiła się nowa generacja konsol od Sony.
Przez tak niewielkie ilości produkcyjne takie sklepy musiały ograniczyć sprzedaż, co czasami nie było możliwe do wykonania od ręki. Taki stan rzeczy doprowadzał do sytuacji, że sklep posiadający w swoim magazynie fizycznie 10 sztuk konsol w ciągu kilku minut od wystawienia oferty otrzymał 100 zamówień (zdaję sobie sprawę z tego, że stany magazynowe powinny być połączone ze sklepem internetowym i w momencie gdy wpadło pierwsze 10 zamówień, sprzedaż powinna automatycznie zostać zakończona – niestety nie każdy sklep ma zrobione takie połączenie). W takim momencie dochodzi do sytuacji gdzie 100 osób jest zadowolonych, bo dokonało zakupu tak oczekiwanej konsoli, do czasu aż 90 osób otrzyma maila z informacją, że jednak ich zamówienie nie zostanie zrealizowane, a pieniądze zostaną im zwrócone w ciągu 30 dni.

Na wielu forach można przeczytać żale od takich osób, które czują się oszukane przez dany sklep, nie widząc w tym winy ze strony Sony. Wtedy taki sklep jest narażony na napływ negatywnych ocen. Taka sytuacja po części jest winą sklepu (właśnie przez to, że nie zadbał wcześniej o połączenie stanów magazynowych ze sklepem), ale też po części jest to wina Sony, które przyzwyczaiło nas do tego, że raczej nigdy nie było problemu z dostępnością konsol w momencie premiery, a w przypadku premiery Playstation 5 posiadanie tej konsoli urosło do rangi posiadania jakiegoś dobra luksusowego, o którym inni mogą tylko pomarzyć (oczywiście mam tutaj na myśli fanów konsol, bo ja zawsze będę wybierał PC). Taka sytuacja odbija się niestety właśnie na sklepach, które są tutaj najmniej winne, a duża część ludzi myśli, że to w głównej mierze ich wina.ps5
Żeby nie było, nie bronie tutaj takiej patologii jak sprzedaż „spod lady”, bo tego typu praktyk także nie toleruje i już niejednokrotnie próbowano mi coś wcisnąć na takiej zasadzie. Pierwszy taki przypadek miał miejsce przy okazji premiery Diablo III kiedy, to podstawowy nakład wyprzedał się na pniu, a część załogi sklepu wzięła sobie kilkanaście sztuk gry pod ladę i próbowała sprzedawać po zawyżonej cenie. Jak gra w momencie premiery kosztowała 230 zł, to „spod lady” można ją było dostać za jedyne 400 zł. Wszystko fajnie i super, ale jelenia niech szukają dalej – robią łaskę, że mi sprzedadzą. Wolałem poczekać na drugi rzut dostaw i wtedy kupić na spokojnie niż przepłacać za coś, co nie było warte nawet swojej początkowej ceny.

Taka sama patologia ma miejsce w przypadku konsol, ale w porównaniu do botów jest to ułamek rynku i nie wpływa to znacząco na dostępność konsol – co innego kupić sobie 10 egzemplarzy gry za 230 zł i sprzedawać je poza obiegiem, a co innego kupić 10 konsol Playstation 5 po 2299 zł – zwykły kasjer raczej nie będzie dysponował taką gotówką na start nowej generacji.
Nie zmienia to jednak faktu, że właśnie premiera Playstation 5 przypomniała nam, czym jest wolny rynek oraz jakimi patologiami się on kieruje. Wszystko fajnie i pięknie, możemy poczuć się wolni, ale czy jednak nie warto byłoby pomyśleć nad jakimiś regulacjami dla danych produktów, aby dodatkowo nie wspierać takich patologii w przyszłości? Jest to z pewnością temat warty poruszenia aby w przyszłości uniknąć podobnych praktyk, ale niestety myślę, że w naszym kraju jeszcze minie wiele lat, zanim ktokolwiek dostrzeże ten problem i zechce coś z nim zrobić. Póki co musimy uzbroić się w cierpliwość i z ciekawością obserwować jak ten wolny rynek działa i oddziałuje na całą branżę gamingową.