skandal w singapurskim oddziale ubisoft

Skandal w singapurskim oddziale Ubisoft

Afery z molestowaniem ciąg dalszy. Najpierw wszystkie gromy spadły na Blizzard i długo się za nim ciągnęły (w zasadzie afera jest cały czas w toku jeżeli w ogóle można to tak nazwać), a teraz podobne informacje zaczynają dochodzić z singapurskiego oddziału Ubisoftu, które odpowiedzialne jest za stworzenie gry Skull & Bones. Ubisoft właśnie prowadzi wewnętrzne dochodzenie w sprawie domniemanego (i tu jeszcze raz powtórzę „domniemanego”) molestowania seksualnego w miejscu pracy i napaści na tle seksualnym.
Śledztwo zostało wszczęte zaraz po doniesieniach, jakie pojawiły się jeszcze w zeszłym miesiącu i w zasadzie trwa do dzisiaj.
Oprócz tego, że dochodzenie dotyczy molestowania seksualnego i napaści na tle seksualnym, to w trakcie śledztwa wyszły jeszcze między innymi takie elementy jak toksyczna kultura pracy, która z góry zakładała, że rodzimi pracownicy nie mają szans liczyć na awans, bo wysokie stanowiska zarezerwowane były tylko dla francuskich pracowników.

Z raportu Kotaku wynika także, że pomimo tego, że 40% stanowisk eksperckich i starszych ekspertów stanowią mieszkańcy Singapuru, to głównym językiem obowiązującym w studiu był francuski.
Teraz odpowiedni organ musi zbadać czy faktycznie w studiu Ubisoft Singapore dochodziło do naruszeń rządowych ram uczciwego traktowania i czy nie dochodziło w firmie do dyskryminacji ze względu na wiek, płeć, rasę, religię oraz język, jakim posługiwali się pracownicy. W przypadku jeżeli doniesienia okażą się prawdziwe, karą za takie przewinienia może być brak możliwości odnowienia przepustki pozwalającej funkcjonować singapurskiemu oddziałowi Ubisoftu na okres od 12 do 24 miesięcy.
Sami przyznacie, że kara bardzo łagodna, jak za tak grube zarzuty, bo w zasadzie pracownicy ukażą sami siebie, tracąc tym samym miejsca pracy.

W przypadku jeżeli doniesienia o molestowaniu seksualnym okażą się prawdziwe, sprawa zostanie zgłoszona na policję i to już odpowiednie jednostki będą zajmować się tą sprawą.
Ciekawe, jakie jeszcze inne sprawy wyjdą w trakcie trwającego dochodzenia, bo możemy mieć tu do czynienia dopiero z czubkiem góry lodowej (co zwykle jest standardem w tego typu sprawach i dochodzeniach). Niestety za to wszystko zapłacą ostatecznie pewnie gracze, bo wszelkie straty poniesione w wyniku wypłat odszkodowań zostaną w magiczny sposób wkomponowane w ceny gier… ale na to niestety już nic nie poradzimy.